`

Wrze ws. "fortepianu Paderewskiego" za ćwierć miliona. "Pisowski wał", "daliście się oszukać"

3 min. czytania
24.09.2024 13:44
Obserwuj nas na Google

Będzie wniosek do prokuratury ws. zakupu fortepianu, który rzekomo należał do Ignacego Paderewskiego - zapowiada w rozmowie z Radiem ZET dyrektor Instytutu Myśli Politycznej Adam Leszczyński. Instrument został zakupiony przez byłego szefa Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej Jana Żaryna oraz ówczesnego ministra kultury Piotra Glińskiego za ok. 250 tysięcy złotych, choć już wtedy nie było potwierdzenia, że należał do słynnego polskiego pianisty.

Fortepian
fot. Fortepian rzekomo należący do I.J. Paderewskiego i Jan Żaryn, PAP/Albert Zawada, Marek Maliszewski/REPORTER

"Fortepian Paderewskiego" za grube tysiące. Instrument nie należał do wielkiego pianisty

Fortepian marki Bösendorfer, który miał pochodzić z okresu ok. 1850-60, znajdujący się w szwajcarskiej posiadłości Ignacego Jana Paderewskiego w Riond-Bosson, został zakupiony przez Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej pod koniec 2022 roku wraz z różnymi innymi artefaktami, rzekomo należącymi do słynnego polskiego pianisty. Sprzedawcą był szwajcarski biznesmen, a suma, którą państwo polskie wydało na ten zakup, przekroczyła 300 tysięcy złotych. Sam instrument kosztował 55 tys. franków, czyli ok. 250 tys. złotych.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, transakcję pilotował IDMŚ, na którego czele stał wtedy jeszcze nominat PiS - historyk i były senator Jan Żaryn. Środki wyłożyło zaś Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którym kierował Piotr Gliński. Ogłoszenie ws. zakupu miało miejsce jednak dopiero rok później, w listopadzie 2023 roku na Zamku Królewskim, już po wyborach parlamentarnych, których PiS straciło władzę.

Redakcja poleca

Sprawa od początku wydawała się podejrzana, bo nie zachowały się żadne zdjęcia ani inne dowody, świadczące o tym, że był to fortepian Paderewskiego. Nie wiadomo nawet, czy w ogóle kiedykolwiek na nim grał ani widział go na żywo. Nie przeprowadzono również profesjonalnej wyceny, która miałaby dowodzić, że warto wydać na niego ćwierć miliona złotych. W międzyczasie zmieniła się władza, a IDMŚ stał się Instytutem Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza. Na jego czele stanął historyk i publicysta Adam Leszczyński.

Leszczyński: sprawa trafi do prokuratury

Do niego właśnie - jak pisze WP - zgłosiła się dyrekcja Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Chciała ona przejąć instrument w wieloletni depozyt, by wykorzystywać go m.in. do wystaw i okazjonalnych koncertów. W czasie sporządzania dokumentacji okazało się, że prawda na temat fortepianu jest zupełnie inna niż przypuszczano.

Oprócz braku ekspertyz, wyceny ani dowodów na związki Paderewskiego z fortepianem Leszczyński wspomina o czymś jeszcze. - Po bliższym przyjrzeniu się fortepianowi wyszły na jaw inne rzeczy. Np. zatarte numery seryjne albo że dokumentacja podaje różne numery seryjne oraz błędnie datuje powstanie samego instrumentu - przyznaje w rozmowie z Radiem ZET.

Teraz dyrekcja państwowej instytucji nie wie, co zrobić z tym przedmiotem. Najnowsze ekspertyzy mówią bowiem nie tylko o tym, że Paderewski nie miał z nim nic wspólnego, ale też to, że przed dwoma laty zdecydowanie zawyżono jego wartość. Kupiony za 250 tys. złotych fortepian ma być bowiem wart jedynie 15 tys. Leszczyński zapowiada, że gdy tylko procedury dokumentacyjne zostaną ukończone, to zgłosi sprawę do prokuratury.

"Afera fortepianowa". Burza w sieci

Afera związana z fortepianem wywołała już reakcje w mediach społecznościowych. Choć sam Jan Żaryn broni swojej decyzji - tłumacząc, że "wykonałem czynności pozwalające na podjęcie decyzji o zakupie kolekcji Paderewskiego", a "odstąpienie stanowić mogło olbrzymią szkodę dla polskiej kultury" - to w komentarzach dominuje jednak ton krytyczny, wskazujący na niegospodarność i niekompetencje poprzednich władz.

"Przez chwilę było mi szkoda Jana Żaryna. Ale jeśli on dalej brnie, zamiast przeprosić za zmarnowanie 300 tys. zł... Wiecie na czym m.in. polegały te czynności, o których pisze? Np. na przeoczeniu takiego dość sporego logo sprzedawcy, od którego pochodzi ten fortepian. Z którym Paderewski nie miał nic wspólnego" - skomentował dziennikarz WP Szymon Jadczak, który zbadał sprawę.

"Fortepian sprowadzony za 300 tys. zł przez Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej okazał się wart zaledwie kilkanaście tys. zł, a Paderewski nigdy przy nim nawet nie stał. Brak sprawdzenia faktów kosztował nas wszystkich" - napisała posłanka Lewicy Wanda Nowicka.

Na platformie X można też znaleźć sporo komentarzy innych internautów. "To była głupota czy celowa pomyłka?", "PiS to jest stan umysłu", "następny pisowski wał", "daliście się państwo oszukać" - to tylko niektóre z nich. Jeden z użytkowników zakpił też z Żaryna i Glińskiego, wrzucając zdjęcie elektronicznego keyboardu z podpisem "oryginalny fortepian Ignacego Paderewskiego, warty 300 tysięcy".

Źródło: Radio ZET/Anna Józefowicz/Wirtualna Polska

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET