Wrze ws. Mirelli ze Świętochłowic. Przesłuchują pierwszych świadków

2 min. czytania
30.10.2025 12:25
Obserwuj nas na Google

Wraca wstrząsająca sprawa 42-letniej Mirelli ze Świętochłowic, która przez 27 lat nie wychodziła z domu. Tajemnica wyszła na jaw, gdy kobieta trafiła do szpitala, ale po powrocie wróciła do mieszkania. Prokuratura bada sprawę pod kątem ewentualnego znęcania się - rozpoczęły się już przesłuchania pierwszych świadków. Jednak bezradność służb wzbudza wściekłość lokalnej społeczności. 

Mirella ze Świętchłowic
fot. Google Maps, pomagam.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są najnowsze ustalenia prokuratury w sprawie Mirelli?
  • Co utrudnia kontakt z rodziną Mirelli?
  • Dlaczego ludzie są wściekli na działania służb w tej sprawie?
  • Które kroki rozważa grupa nagłaśniająca sprawę Mirelli?

Wraca sprawa 42-letniej Mirelli ze Świętochłowic.

Sprawa 42-letniej Mirelli ze Świętochłowic wstrząsnęła Polską. Kobieta przez 27 lat miała nie wychodzić z domu - nikt nie wie, co działo się z nią przez ten czas. Wszystko wyszło na jaw, dopiero gdy kobieta trafiła do szpitala, a od powrotu z placówki ponownie nie opuszcza domu. Sąsiedzi winą obarczają rodziców, a sprawę bada prokuratura, która właśnie rozpoczęła przesłuchania pierwszych świadków.

Śledczy sprawdzają, czy w tym przypadku mogło dojść do znęcania się nad 42-latką. Kontakt z rodziną jest utrudniony, ponieważ rodzice Mirelli nie otwierają nikomu drzwi - kontakt z nimi ma jedynie opieka społeczna, ta nie zdradza jednak szczegółów. 

Redakcja poleca

Radio ZET dowiedziało się, że w urzędzie miasta odbyło się spotkanie w sprawie pomocy kobiecie, nie zapadły jednak żadne decyzje. Grupa osób, która nagłośniła całą sprawę, rozważa wniosek o ubezwłasnowolnienie Mirelli, żeby legalnie zabrać ją z mieszkania.

Ludzie są bezradni i wściekli na służby 

Ludzie, którzy chcą pomóc 42-latce mówią o bezsilności w działaniu. Są też wściekli na służby i urzędników - porównują sytuację do tej, w której zaniedbanego psa ratuje się i od razu odbiera właścicielom, a w tym przypadku pozwolono, żeby kobieta wróciła do domu, w którym cierpiała przez lata. 

Prokuratura bada sprawę pod kątem ewentualnego znęcania się nad kobietą, na ten moment nikt nie usłyszał jednak zarzutów. Przypomnijmy, że Mirella zniknęła po tym, jak rodzice wypisali ją z liceum w 1998 roku (wówczas obowiązek nauki kończył się na szkole podstawowej). Przez 27 lat opieka społeczna ani policja nie otrzymały żadnych zgłoszeń w tej sprawie. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET