„Wstyd dla miasta". Rynek za miliony jak „objazdowe wesołe miasteczko"
Czy Stary Rynek w Poznaniu zamienia się w „Disneyland”? Tak uważa jeden z radnych, który ostro krytykuje przebierańców zaczepiających turystów, konkursy z nagrodami i sposób wykorzystywania reprezentacyjnej przestrzeni miasta.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie problemy dostrzega radny na Starym Rynku w Poznaniu.
- Dlaczego przebierańcy na Starym Rynku budzą kontrowersje.
- Jakie działania miejskie postulują w przypadku Starego Rynku.
- Dlaczego przebudowa Starego Rynku jest krytykowana.
Poznań. Radny zwraca uwagę na problemy Starego Rynku
Na płycie Starego Rynku w Poznaniu pojawiają się osoby przebrane za maskotki oraz organizatorzy konkursów siłowych, takich jak utrzymanie się na drążku. Przestrzeń publiczna w tym miejscu, jak uważa Andrzej Prendke, podlega zjawisku określanemu mianem „disneylandyzacji”.
- To jest najważniejsze miejsce w Poznaniu, przestrzeń zabytkowa założona w XIII wieku, więc powinniśmy wymagać pewnych standardów. Wiele „atrakcji", które dzieją się na płycie, nijak ma się do zdobionej architektury renesansu. Mam na myśli różne maskotki, konkurencje typu utrzymaj się na drążku i wygraj 200 zł, no i kluby go-go, które same w sobie są tematem rzeką, ich oświetlenie, dekoracje, a przede wszystkim też nagabywacze - ocenia radny.
Przebierańcy i nierejestrowana działalność
Andrzej Prendke zwraca uwagę na zachowanie przebierańców, którzy zaczepiają rodziny spacerujące z dziećmi. - Mam na myśli różnych naganiaczy, którzy często wymuszają wręcz na rodzicach zapłatę pieniędzy za zdjęcie. Chodzi mi o te maskotki, które podchodzą do rodzin i grają na sentymencie najmłodszych do postaci z bajek - tłumaczy.
- Oczywiście to jest działalność nierejestrowana, paragonów za to nie dostaniemy. Co więcej, rodzic traci tu w pewnym sensie możliwość wyboru, bo przecież dziecku nie odmówi. Gdy taka maskotka jest napastliwa, to już dla świętego spokoju pozwoli zrobić to zdjęcie i zapłaci za to jakieś pieniądze - twierdzi radny.
Jego zdaniem służby takie jak Krajowa Administracja Skarbowa powinny wyegzekwować, aby taka działalność była rejestrowana. - Być może za piątym razem, kiedy maskotka dostanie taką prośbę, zrozumie, że działalność nierejestrowana nie jest pożądana - dodaje.
Radny nawołuje do reakcji
Nawołuje też do szerszej reakcji, bo - jak zauważa - maskotki, za które przebierają się osoby chodzące po rynku, prezentują postaci ze znanych bajek czy filmów. - Zdaje się, że są to jednak postaci z zastrzeżonym znakiem autorskim i mam duże wątpliwości, czy ta wytwórnia wie, że ktoś przebiera się za nie i pobiera wynagrodzenie za robienie zdjęć - mówi.
- Być może rolą miasta byłoby zwrócić się uprzejmie do przedstawicieli takiej wytwórni i dowiedzieć się, czy wyraziła ona zgodę i nie ma problemu z tym, że ktoś zarabia pieniądze na jej własności intelektualnej - ocenia radny Andrzej Prendke w rozmowie z Radiem ZET.
Jak powinien wyglądać Stary Rynek w Poznaniu?
Podsumowuje, że rynek jest wizytówką Poznania i należy zadać sobie pytanie: „Jak powinien on wyglądać?". - Wydaje mi się, że nasz rynek to coś więcej niż nastawienie na rozrywkę kojarzoną z nadmorskimi kurortami czy Krupówkami w obecnym wydaniu. W mieście są przecież przestrzenie, gdzie ta funkcja rozrywkowa może znaleźć swoje miejsce, ale na rynku powinniśmy postawić na wysoką jakość tego, co jest oferowane - ocenia.
Zwraca też uwagę, że na rynku są lokale, które oferują rozrywkę z poszanowaniem dla krajobrazu. - Czyli nie na samej płycie, a często wewnątrz. Te lokale nie oznaczają się szczególnie swoimi szyldami, reklamą. Widać więc, że podchodzą z szacunkiem do miejsca, w którym się znajdują - dodaje.
Miasto wydało na renowacje miliony
Przypomina też, że miasto zainwestowało ogromne pieniądze w przebudowę Starego Rynku. - To jest moim zdaniem połowiczny sukces, bo estetyka faktycznie znacząco wzrosła, co nie ulega dyskusji. Płyta jest powszechnie chwalona - mówi.
- Jednak to, co się na tej płycie dzieje, poniekąd podważa tę inwestycję. Jeżeli coś, na co wydaliśmy tyle milionów złotych, potrafi wyglądać teraz jak objazdowe wesołe miasteczko, to moim zdaniem jest to wstyd dla miasta - twierdzi radny.
Przepisy istnieją, trzeba je tylko wyegzekwować
Wprost mówi, że oczekuje od władz Poznania egzekwowania przepisów. - W poszczególnych uchwałach zapisana jest ochrona krajobrazu. Mamy nawet ustawę krajobrazową, ustawę o ochronie zabytków czy nawet uchwałę o parku krajobrazowym - przypomina.
- Tam jest zapisane, jaki charakter ma mieć reklama na rynku, jaka działalność gospodarcza powinna być prowadzona. W związku z tym, egzekwowanie tych istniejących już przepisów powinna doprowadzić do tego, żeby ten charakter i krajobraz były zachowane - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET