Pierwsze słowa wdowy po tragedii w Przewodowie. Mieszkańcy otoczeni opieką psychologiczną
Wdowa po jednym mężczyzn, którzy zginęli w wybuchu w Przewodowie koło Hrubieszowa, powiedziała Wirtualnej Polsce, że "musi być silna dla swoich dzieci". Na miejscu jest reporter Radia ZET Piotr Olejarz, który rozmawiał ze świadkami wtorkowej eksplozji.
Tragedia wydarzyła się w miejscowości Przewodów niedaleko granicy z Ukrainą we wtorek o godz. 15.40. Ofiary eksplozji rakiety, która spadła na suszarnię zbóż, to dwóch mężczyzn - kierowca i magazynier. Według nieoficjalnych informacji PAP byli w wieku 60 oraz 62 lat.
Jeden z nich to mąż kobiety pracującej w szkole, która znajduje się ok. 400 metrów od miejsca tragedii. Drugi mężczyzna to mieszkaniec pobliskiej wsi. Wirtualna Polska porozmawiała z jego żoną.
Wdowa po ofierze tragedii w m. Przewodów: Muszę być silna dla dzieci
Jak relacjonuje portal, kobieta nie była w stanie powiedzieć wiele, mówiła jednak, że musi być silna dla swoich dzieci. - Trudno opisać to, co teraz czuję - powiedziała Wirtualnej Polsce. Zapytana, czy otrzymała wsparcie psychologiczne, zapewniła, że ma opiekę.
Reporter Radia ZET Piotr Olejarz przekazał, że w Przewodowie w środę zacznie działać punkt pomocy psychologicznej. Wójt powiedział mu, że pomoc będzie dostępna dla wszystkich, zarówno dla dorosłych mieszkańców miejscowości, jak i uczniów tej szkoły. - Pomimo tragicznych wydarzeń, które się tu rozegrały, szkoła ma w środę działać normalnie. Trudno jednak powiedzieć, ilu rodziców w tej sytuacji zdecyduje się posłać swoje dzieci na lekcje - relacjonował nasz reporter.
Dyrektorka miejscowej placówki zapewniła w rozmowie z Radiem ZET, że nauczyciele i psychologowie będą w środę dużo rozmawiać z uczniami o tym, co się wydarzyło. Takie zajęcia psychologiczne będą odbywać się do końca tego tygodnia.
Rodziny ofiar otrzymują też pomoc finansową. - Przekazana została pierwsza transza pomocy finansowej od wojewody i urzędu gminy - powiedział Radiu ZET wójt gminy Dołhobyczów Grzegorz Drewnik.
Mieszkańcy opowiadają o wybuchu rakiety w Przewodowie
Wójt opisał też moment eksplozji. - Słyszałem dwa wybuchy, szyby się zatrzęsły, mimo że mieszkam 6 km od miejsca zdarzenia - mówił. Drewnik był potem wraz ze służbami w suszarni zboża, gdzie spadł pocisk.
- Kupa gruzu rozwalonego na kilkadziesiąt metrów. Widok przerażający pod tym względem, bo to musiało być coś potężnego. Widać ten ogromy rozbryzg - powiedział Drewnik.
Jeden z mieszkańców, z którym rozmawiał reporter Radia ZET Piotr Olejarz, opisał, że charakterystyczny świst tuż przed eksplozją był słyszany nawet 40 kilometrów dalej.
Rakieta spadła na Polskę. Najnowsze informacje na żywo:
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET