`

Giertych ujawnia kulisy wypadku radiowozu z nastolatkami. Skręcali do lasu?

2 min. czytania
07.01.2023 18:32
Obserwuj nas na Google

Roman Giertych ujawnił kulisy wypadku radiowozu z dwiema nastolatkami w Dawidach Bankowych na Mazowszu. Mecenas w 13-minutowym nagraniu na YouTubie powiedział wprost, że informacje przekazywane przez policję "są kłamliwe".

Roman Giertych
fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Przypomnijmy, że do  wypadku radiowozu z nastolatkami w Dawidach Bankowych doszło 2 stycznia. Tego dnia policjanci z Pruszkowa otrzymali zgłoszenie dotyczące wypalania kabli. Pojechali na miejsce. "Tego wypalania nie potwierdzili, natomiast było jakieś ognisko" – poinformowała kom. Karolina Kańka z KPP w Pruszkowie. Funkcjonariusze zakończyli interwencję i zabrali do radiowozu dwie nastolatki w wieku 17 i 19 lat. W pewnym momencie jeden z mundurowych stracił panowanie nad samochodem i auto uderzyło w drzewo.

Giertych ujawnił kulisy wypadku radiowozu z nastolatkami

W czwartek "Gazeta Wyborcza" opublikowała szokującą relację 17-latki z rozbitego radiowozu. Jak mówiła, policjanci byli w dobrym humorze i żartowali. – Nie tylko takiego koguta możemy włączyć – miał rzucić jeden z nich. – Miałam obawy, że mogą nas gdzieś wywieźć i coś zrobić – relacjonowała.

Redakcja poleca

Adwokatem 17-latki oraz jej matki jest Roman Giertych. Mecenas opublikował na YouTubie nagranie, w którym ujawnił kulisy wypadku radiowozu. – Grupa młodzieży dwoma samochodami jechała wieczorem na spotkanie, zobaczyli oni pożar wzdłuż drogi, paliły się krzaki, próbowali ten pożar ugasić, ale nie dali rady, więc wezwali straż pożarną i policję. Gdy policja przyjechała, pożar był już ugaszony przez strażaków, ale policjanci zaczęli z niewiadomych powodów spisywać młodzież, która zawiadomiła o pożarze – mówi Giertych.

 – Starszy z policjantów zapytał się młodzieży, czy mają narkotyki, a ci odpowiedzieli, że nie. Wybrał jedną z dziewczyn i kazał jej wsiąść do samochodu. Przerażona dziewczyna wsiadła, ale poprosiła koleżankę – moją klientkę – aby wsiadła do samochodu razem z nią – dodaje.

Gdzie jechał radiowóz z nastolatkami?

– Policjanci weszli razem z nastolatkami, zaczęli wpisywać coś do systemu, po czym nagle ruszyli z piskiem opon. Moja mocodawczyni zapytała, gdzie jadą, ale nie dostała odpowiedzi. Dziewczyny nie mogły zapiąć pasów, powiedziały to dwa razy, ale nie dostały na to żadnej odpowiedzi – relacjonuje.

Podczas przeprowadzonej wizji lokalnej udało się ustalić, że zakręt, na którym rozbił się radiowóz, prowadzi na dróżkę w stronę lasu. – Zupełnie w drugą stronę była komenda policji – tłumaczy Giertych.

– Mamy do czynienia z bardzo poważną sprawą. Doszło do naruszenia kilku przepisów kodeksu karnego. A przede wszystkim nie został wyjaśniony motyw, dlaczego policja z grupy młodzieży wybiera dwie dziewczyny i wywozi je w nocy do lasu bez żadnej podstawy prawnej. To powinno być wyjaśnione – dodaje.

Oglądaj

Dawidy Bankowe. Policjanci są na zwolnieniu lekarskim

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz przekazała, że w środę zostało wszczęte śledztwo w Prokuraturze Rejonowej w Pruszkowie. – Śledztwo dotyczy spowodowania wypadku oraz nieudzielenia pomocy – mówiła Skrzyniarz.

Dodała, że postępowanie prowadzone jest w sprawie, co oznacza, że nikomu na obecnym etapie nie przedstawiono zarzutów oraz, że planowane są dalsze czynności m.in. przesłuchania świadków, jak również uzyskanie opinii biegłych.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak poinformował, że obecnie obydwaj policjanci przebywają na L4. – Wszelkie decyzje o karach dyscyplinarnych zawsze są podejmowane po wykonaniu wszystkich czynności w sprawie, przez właściwego przełożonego dyscyplinarnego – tłumaczył.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET