Wypadek w Szczecinie. Świadkowie twierdzą, że sprawców mogło być więcej
Pojawiają się nowe hipotezy związane z wypadkiem w Szczecinie. Z ustaleń "Polsat News" wynika, że sprawców mogło być więcej. Wskazują na to świadkowie dramatycznego zdarzenia. Jak informował reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski, 33-latek tuż po zatrzymaniu przez policję miał tłumaczyć, że "wydawało mu się, że ktoś go goni".
Auto osobowe wjechało w piątek 1 marca w grupę osób na pl. Rodła w Szczecinie. W wyniku tego zdarzenia poszkodowanych zostało 15 osób, w tym 6 dzieci. Dwie osoby są w ciężkim stanie. Kierowca, oddalając się z miejsca zdarzenia, spowodował kolizję z trzema innymi autami na al. Wyzwolenia, w wyniku czego poszkodowane zostały kolejne cztery osoby. - Z informacji, jeszcze nie do końca potwierdzonych, jest to osoba, która leczy się psychicznie – przekazał w piątek, podczas konferencji prasowej, wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski.
Zatrzymany kierowca to 33-letni mieszkaniec Szczecina, polskiej narodowości. Według wstępnych ustaleń policji sprawca był trzeźwy. Był sam w pojeździe. - Mogę powiedzieć z pełną stanowczością, że nie był to zamach terrorystyczny. Wstępne czynności procesowe pod nadzorem prokuratora wskazały, że jest to osoba, która od czterech lat leczy się psychiatrycznie. W tej chwili są weryfikowane te wszystkie informacje w placówkach służby zdrowia – przekazał zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Szczecinie Marek Jasztal.
Wypadek w Szczecinie. Sprawców było więcej? Nowe fakty
"Polsat News" informował, powołując się na świadków dramatycznego zdarzenia, że sprawców wypadku mogło być więcej. Osoby, z którymi rozmawiali dziennikarze "Polsat News" twierdzą, że "samochód nie zdążył wyhamować po tym, jak ścigał się na ulicach miasta z innym autem."
- Słyszałem od naocznych świadków, że ścigały się dwa auta, jedno zwolniło na placu, a drugie przejechało po chodniku, po prostu po pieszych, potem wróciło na drogę - powiedział "Polsat News" pan Przemysław. Dodał on, że 33-letni kierowca kontynuował jazdę, przez co doprowadził do zderzenia kilku pojazdów.
Trzeba jednak podkreślić, że niedługo po dramatycznym wypadku, w mediach społecznościowych zaczęły krążyć nieprawdziwe informacje dotyczące tożsamości 33-latka oraz stanu zdrowia poszkodowanych. Zostały one potem zdementowane przez szczecińską policję.
Z informacji reportera Radia ZET Miłosza Gocłowskiego wynika, że prawdopodobnie w sobotę 33-latek usłyszy zarzuty. Chwilę po zatrzymaniu miał tłumaczyć funkcjonariuszom, że "wydawało mu się, że ktoś go goni". Rodziny osób rannych i sami poszkodowani w wypadku zostali otoczeni opieką psychologów.
Źródło: Radio ZET/ polsatnews.pl/ PAP
- Huzia na Morawieckiego, czyli kogo chce zagryźć Kurski
- Afera Collegium Humanum. Dyplom MBA w 20 dni dla prezydenckiego eksperta
- Nie żyje zgwałcona Liza. Ktoś pozostawił poruszający transparent na Żurawiej 47
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET