Wystarczyło kilka sekund. Z panoramy Łodzi zniknął charakterystyczny symbol miasta

2 min. czytania
20.10.2026 14:06
Obserwuj nas na Google

Wystarczyło kilka sekund, by z panoramy Łodzi zniknął jeden z jej najbardziej rozpoznawalnych elementów. We wtorek wyburzono trzy kominy dawnej elektrociepłowni EC-2. Mieszkańcy przyznają, że choć rozumieją potrzebę zmian, żal im charakterystycznych konstrukcji.

Teren dawnej elektrociepłowni
fot. Mateusz Szkudlarek

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przebiegał proces wyburzenia kominów EC-2 w Łodzi.
  • Dlaczego zdecydowano się na zburzenie kominów elektrociepłowni.
  • Co czuli mieszkańcy Łodzi po wyburzeniu kominów.
  • Które elementy logistyki były kluczowe w wyburzeniu kominów.

Zmienił się krajobraz Łodzi. Charakterystyczne kominy zrównane z ziemią

Od wtorku krajobraz Łodzi nie wygląda już tak samo. W zaledwie kilka sekund zniknęły charakterystyczne kominy dawnej elektrociepłowni EC-2, które przez lata przypominały o przemysłowej historii stolicy województwa. 

Trzy kominy - jeden o wysokości 160 metrów i dwa mniejsze, 120-metrowe - zostały wyburzone metodą kontrolowanej detonacji. Wszystko wymagało odpowiedniego planu i logistyki. - Proces przygotowań trwał wiele miesięcy. Zaangażowane były dziesiątki specjalistów - powiedziała Radiu ZET Maja Mirgos-Kwiatkowska, przedstawicielka inwestora.

Wyjaśniła, że do wyburzenia symboli dawnej elektrociepłowni wykorzystano 120 kg dynamitu, który umieszczono w 1500 odwiertach. - To jest na pewno najbardziej spektakularny proces, jaki obserwowaliśmy w Łodzi w ostatnich latach. W najbliższym czasie takie wydarzenie się nie powtórzy - powiedział z kolei wiceprezydent Łodzi Adam Pustelink. 

Redakcja poleca

Elektrociepłownia EC-2 w Łodzi została oddana do użytku w 1961 roku. Została zamknięta dekadę temu. Teren dawnej elektrociepłowni został przez miasto sprzedany prywatnemu inwestorowi.

Mieszkańcy po wyburzeniu kominów: Będzie trochę żal

Okoliczni mieszkańcy nie kryją, że wyburzenie kominów elektrociepłowni wywołało w nich pewną dozę niepokoju. - Pewnie, że mieliśmy obawy. Nigdy nie wiadomo, jak to poleci - usłyszeliśmy od jednej z kobiet. Na szczęście całe przedsięwzięcie poszło zgodnie z planem. 

Inni mieszkańcy mówią krótko: - Szkoda. - Mieszkamy tu już 30 lat, kominy cały czas stały. Człowiek wracał do domu, to kierował się właśnie na nie - mówił jeden z obserwatorów wyburzenia. - Będzie trochę żal, bo to w końcu historia Łodzi, ale takie jest życie, dynamiczne. I całe szczęście - dodał inny. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET