Wystarczyło kilka sekund. Z panoramy Łodzi zniknął charakterystyczny symbol miasta
Wystarczyło kilka sekund, by z panoramy Łodzi zniknął jeden z jej najbardziej rozpoznawalnych elementów. We wtorek wyburzono trzy kominy dawnej elektrociepłowni EC-2. Mieszkańcy przyznają, że choć rozumieją potrzebę zmian, żal im charakterystycznych konstrukcji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegał proces wyburzenia kominów EC-2 w Łodzi.
- Dlaczego zdecydowano się na zburzenie kominów elektrociepłowni.
- Co czuli mieszkańcy Łodzi po wyburzeniu kominów.
- Które elementy logistyki były kluczowe w wyburzeniu kominów.
Zmienił się krajobraz Łodzi. Charakterystyczne kominy zrównane z ziemią
Od wtorku krajobraz Łodzi nie wygląda już tak samo. W zaledwie kilka sekund zniknęły charakterystyczne kominy dawnej elektrociepłowni EC-2, które przez lata przypominały o przemysłowej historii stolicy województwa.
Trzy kominy - jeden o wysokości 160 metrów i dwa mniejsze, 120-metrowe - zostały wyburzone metodą kontrolowanej detonacji. Wszystko wymagało odpowiedniego planu i logistyki. - Proces przygotowań trwał wiele miesięcy. Zaangażowane były dziesiątki specjalistów - powiedziała Radiu ZET Maja Mirgos-Kwiatkowska, przedstawicielka inwestora.
Wyjaśniła, że do wyburzenia symboli dawnej elektrociepłowni wykorzystano 120 kg dynamitu, który umieszczono w 1500 odwiertach. - To jest na pewno najbardziej spektakularny proces, jaki obserwowaliśmy w Łodzi w ostatnich latach. W najbliższym czasie takie wydarzenie się nie powtórzy - powiedział z kolei wiceprezydent Łodzi Adam Pustelink.
Elektrociepłownia EC-2 w Łodzi została oddana do użytku w 1961 roku. Została zamknięta dekadę temu. Teren dawnej elektrociepłowni został przez miasto sprzedany prywatnemu inwestorowi.
Mieszkańcy po wyburzeniu kominów: Będzie trochę żal
Okoliczni mieszkańcy nie kryją, że wyburzenie kominów elektrociepłowni wywołało w nich pewną dozę niepokoju. - Pewnie, że mieliśmy obawy. Nigdy nie wiadomo, jak to poleci - usłyszeliśmy od jednej z kobiet. Na szczęście całe przedsięwzięcie poszło zgodnie z planem.
Inni mieszkańcy mówią krótko: - Szkoda. - Mieszkamy tu już 30 lat, kominy cały czas stały. Człowiek wracał do domu, to kierował się właśnie na nie - mówił jeden z obserwatorów wyburzenia. - Będzie trochę żal, bo to w końcu historia Łodzi, ale takie jest życie, dynamiczne. I całe szczęście - dodał inny.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET