Za pożarami w Polsce stoją "siły zewnętrzne"? "Sprawa jest bardzo poważna"
Donald Tusk powiedział we wtorek, że na razie nie ma żadnych powodów, aby sądzić, że pożary, do których doszło w Polsce w ostatnich dniach, były skutkiem działań zewnętrznych. - Ale w żaden sposób nie zmniejsza to zagrożenia ewentualnym sabotażem i dywersją - zastrzegł.
Pożary w Polsce. Tusk: "Nie ma powodu sądzić, że były skutkiem działań sił zewnętrznych"
Polskę nawiedziła w ostatnich dniach fala pożarów. W piątek płonęło składowisko śmieci w Siemianowicach Śląskich, w niedzielę centrum handlowe Marywilska 44 w Warszawie, sortownia śmieci na stołecznych Siekierkach i zajezdnia autobusowa w Bytomiu, zaś w poniedziałek dach szkoły w Grodzisku Mazowieckim i złomowisko w powiecie milickim.
We wtorek Donald Tusk powiedział, że podczas posiedzenia, które odbywało się z podwyższoną klauzulą poufności, rząd odebrał komunikat w związku ze zdarzeniami ostatnich kilkudziesięciu godzin. - Mówię tu o głośnych pożarach hali targowej tu w Warszawie przy ul. Marywilskiej czy składowisk odpadów. Bardzo ważne było dla nas, by upewnić się, czy istnieje powód dla tych spekulacji, że te pożary mogą mieć związek z aktywnością służb obcych państw, czy mamy do czynienia z aktami sabotażu, czy dywersji - sygnalizował premier.
Szef rządu podkreślił, że "nie ma żadnego powodu sądzić, aby pożary był skutkiem działań sił zewnętrznych". Dodał, że w żaden sposób nie zmniejsza to jednak zagrożenia ewentualnym sabotażem i dywersją.
- W ostatnich kilkunastu tygodniach, także we współpracy z sojusznikami państwo polskie uniemożliwiło przygotowywane próby takich akcji bezpośrednich, dotyczących także sabotażu i próby podpaleń. Sprawa jest bardzo poważna, ten stan podwyższonej gotowości jest konieczny, jest absolutnie niezbędny i w związku z wojną, i w związku ze zwiększoną aktywnością służb, i w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej - przyznał Tusk.
Premier zapowiedział, że w związku z pożarami z ostatnich dni wyjaśniany będzie "każdy szczegół". - Ale przede wszystkim będziemy musieli zainwestować więcej środków, więcej czasu i więcej akcji naszych służb specjalnych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, w tym przeciwdziałanie takim zagrożenie jak możliwy sabotaż czy dywersja, a także, czego byliśmy świadkami, na zlecenie rosyjskich służb atakom na osoby fizyczne - podsumował.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET