Zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy. „Mama Bartka powiedziała, żebym z nimi skończył"
Na jaw wychodzą szokujące informacje na temat zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy. Oskarżonym w sprawie jest Bartosz G. Jego współwięzień twierdzi, że matka 17-latka zleciła mu zabicie trzech osób. Sprawę opisał Polsat News.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do zatrzymania Bartosza G. w Grecji.
- Co odkrył monitoring z zakładu matki Bartosza.
- Jakie działania podjęli rodzice Mai.
Nowe informacje na temat zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy
Śmierć 16-letniej Mai z Mławy wstrząsnęła Polską. W 2025 roku nastolatka została brutalnie zamordowana. Podejrzany o dokonanie mordu 17-letni wówczas Bartosz G. miał też torturować swoją ofiarę. Zwłoki Mai odnaleziono porzucone w krzakach, kilkaset metrów od jego domu. Mężczyzna został zatrzymany przez lokalne służby w Grecji, bo wyjechał tam na wymianę uczniowską.
Przed śmiercią nastolatka umówiła się na spotkanie z o rok starszym kolegą w nieczynnym o tej porze zakładzie zajmującym się produkcją parkietów, należącym do matki Bartosza, Katarzyny. – Maja powiedziała, że wróci za pół godziny, chyba że się z nim pokłóci, to wówczas będzie za pięć minut. Już nigdy nie wróciła – opowiada Sylwia Kowalska, mama Mai w rozmowie z Polsat News.
Z kolei Jarosław Kowalski, ojciec zamordowanej 16-latki, dodał, że udał się z kilkoma osobami, by porozmawiać z matką Bartosza. – Chcieliśmy się dowiedzieć, co mogło się stać, czy ma jakiekolwiek informacje na temat mojej córki. Oni zaprzeczali wszystkiemu. Twierdzili, że Maja z Bartkiem nie miała kontaktu przez dwa lata. Bardzo szybko dało się zauważyć to, że jedno, jak i drugie było bardzo nerwowe, nie zachowywali się naturalnie – opowiadał.
„Ja ich wszystkich pozabijam"
Ruszyły poszukiwania Mai. Okazało się wówczas, że jej telefon wciąż logował się na terenie zakładu należącego do rodziny G. Monitoring z miejsca zdarzenia został skasowany, jednak udało się go przywrócić, jeszcze na komendzie policji w Mławie. Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik ojca ofiary przyznał, że nagrania są drastyczne – do tego stopnia, że aplikanci wychodzili w trakcie oglądania. Kamery zarejestrowały ekstremalną przemoc, która kontrastuje ze spokojem sprawcy mordującego 16-latkę. Używał drewnianego kija, toporka, benzyny.
Po zatrzymaniu w Grecji Bartosz G. trafił do lokalnego poprawczaka. Strona polska miesiącami nie mogła uzyskać w sądzie w Atenach zgody na jego ekstradycję. Wówczas dziennikarze, ojciec Mai i jego pełnomocnicy polecieli do Aten. „Jak się okazuje, to wtedy – jak twierdzi nasz informator – Katarzyna G. miała podjąć decyzję o bardzo radykalnych działaniach w stosunku do osób, które walczyły o powrót jej syna do Polski" – pisze Polsat News.
– Ona wtedy się odpaliła, że „oni zrobią krzywdę mojemu synowi! Jak oni go posadzą do tego więzienia, to ja ich wszystkich pozabijam! Ja ich dorwę! Ja znajdę pieniądze, żeby opłacić to wszystko". I opowiadała, jak to może zrobić. Byłam przerażona. Po naszych siedmiomiesięcznych rozmowach wiedziałam, że ona jest zdolna do wszystkiego – powiedziała kobieta, która w tamtym okresie była blisko z matką Bartosza.
„Prosiła go, żeby zabił prawnika, pana Kasprzyka oraz Mai tatę"
Redakcja skontaktowała się również z Omarem, który siedział w więzieniu dla młodocianych razem z Bartoszem G. Mężczyzna, po odbyciu kary, przyjechał do Polski i na krótko zamieszkał z Katarzyną G. Po jakimś czasie skontaktował się z matką Mai, Sylwią Kowalską. Twierdził, że męczą go wyrzuty sumienia i musi ją ostrzec. Kobieta w żałobie nie chciała prowadzić z nim rozmów. „Postanowiliśmy, że przedstawi mu nas, jako członków swojej rodziny. Od tej pory to my kontaktowaliśmy się z Omarem, nagrywając każdą rozmowę. Wiedzieliśmy, że obywatel Pakistanu jest naszą szansą na poznanie prawdy o rzeczywistych zamiarach matki Bartosza" – opisuje Polsat News.
– Napisał mi, że mama Bartosza prosiła go, żeby zabił prawnika, pana Kasprzyka oraz Mai tatę. To, co przeczytałam, było przerażające. Wysłał mi też filmiki Bartosza z więzienia – opowiedziała Sylwia Kowalska. Bartosz G. miał mówić w Grecji, że za to, co zrobił, w Grecji grozi mu 7-8 lat więzienia, a w Polsce 30. Właśnie dlatego jego matka chciała, by był sądzony w Grecji. Interwencja ojca ofiary, a także jego pełnomocników w Atenach mogła popsuć te plany.
– Gdy byłem w Serbii, sąd w Grecji zdecydował o odesłaniu Bartka do Polski. W Grecji były wtedy trzy osoby reprezentujące rodzinę Mai, chyba trzech prawników. Mama Bartka zadzwoniła wtedy do mnie i powiedziała, żebym zaaranżował ich zabójstwo. Wysłała mi ich zdjęcia i lokalizacje. Powiedziała, żebym z nimi skończył – opowiedział Omar. Matka Bartosza G. odmówiła komentarza na ten temat. Do sprawy odniósł się m.in. Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik ojca ofiary. – Prokuratura zachowuje się w bardzo bierny sposób. Jeżeli coś się stanie panu Jarkowi Kowalskiemu albo mi, to kto za to odpowie? Prokurator, która to prowadzi? – mówił w rozmowie z Polsat News.
Źródło: Radio ZET/Polsat News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET