Zabójstwo na kampusie UW. Służby ujawniają, jak doszło do brutalnej zbrodni
Makabryczne zabójstwo na kampusie UW. W środę wieczorem 22-letni student III roku zabił ok. 60-letnią portierkę i ciężko ranił 39-letniego członka straży uczelni. Napastnik został zatrzymany. - To było bardzo brutalne zabójstwo – przyznał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba. Służby nie wiedzą jeszcze, czy ofiary 22-latka były przypadkowe i jakie pobudki nim kierowały.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do wstrząsającej zbrodni na kampusie UW
- Co o ataku na kampusie mówią służby
- Jaki komunikat wydał minister sprawiedliwości Adam Bodnar
Morderstwo na kampusie UW. Nowe fakty
Na Uniwersytecie Warszawskim czwartek 8 maja został ogłoszony dniem żałoby. - Odwołane zostały wydarzenia organizowane przez centralę Uniwersytetu. Wywiesiliśmy czarne flagi. Pan rektor ogłosił czwartek dniem wolnym od pracy i nauki. To ma być dzień refleksji i przemyśleń dla wszystkich członków społeczności uczelni – powiedziała PAP rzeczniczka UW dr Anna Modzelewska. Poinformowała, że na uczelni powołano sztab kryzysowy, zapewniła, że wszyscy potrzebujący otrzymają pomoc psychologiczną.
- O godz. 18.40 w środę na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu doszło do wydarzenia o charakterze kryminalnym – powiedział PAP kom. Rafał Rutkowski z Komendy Stołecznej Policji. Jak się później okazało, 22-letni mężczyzna, student III roku prawa na UW, obywatel Polski, z nieznanych dotąd przyczyn, za pomocą narzędzia, które – według słów prok. Skiby przypominało siekierkę bądź toporek – zaatakował portierkę, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum.
Nie żyje portierka UW. 39-latek walczy o życie
Na pomoc kobiecie ruszył 39-letni pracownik Straży UW, ale napastnik i jemu zadał dotkliwe rany. - Mężczyzna ma rany cięte obu dłoni oraz głowy – podała na swoim profilu na X WSPRiTS Meditrans SPZOZ w Warszawie.
Zaatakowana przez zabójcę portierka nie żyje, "kobieta miała liczne rany cięte i rąbane kończyn górnych i dolnych, głowy oraz brzucha" – czytamy na profilu Meditransu.
Płk Bogusław Piórkowski, rzecznik Służby Ochrony Państwa przekazał w TVN24, że według jego wiedzy w momencie zdarzenia funkcjonariusze SOP "prowadzili działania ochrony na terenie Uniwersytetu". Wskazał, że jeden z funkcjonariuszy "udzielił pomocy interweniującym pracownikom Straży Ochrony Uniwersyteckiej, a także udzielił pierwszej pomocy przedmedycznej rannemu pracownikowi".
Adam Bodnar był na UW w czasie tragedii
Piórkowski przyznał, że obecność funkcjonariuszy SOP na kampusie "nie była przypadkowa", ale uchylił się od odpowiedzi na pytanie, dlaczego tam się znaleźli i czy nadal przebywają na terenie uczelni zasłaniając się "klauzulą niejawności". Jednak tajemnicę wyjaśnił minister sprawiedliwości Adam Bodnar, który na platformie X, po złożeniu kondolencji "bliskim osoby zmarłej oraz całej społeczności uniwersyteckiej", podziękował funkcjonariuszowi SOP, "który był obecny w pobliżu pracując w zespole zabezpieczającym moją wizytę na Uniwersytecie". Bodnar poinformował, że brał udział w wykładzie akademickim i nie widział tego tragicznego zajścia. "Dowiedziałem się o nim już po fakcie od funkcjonariuszy SOP, którzy zgodnie z procedurą sprawnie ewakuowali mnie z terenu UW" – napisał.
- Z tych informacji, które uzyskałem zarówno od policjantów, jak i od prokuratorów biorących udział w oględzinach i zabezpieczaniu wstępnego materiału dowodowego, jest to rzeczywiście bardzo brutalne zabójstwo – podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Przyznał, że na razie nie są w stanie ustalić, czy ofiary 22-latka były przypadkowe, ani jakie pobudki nim kierowały. Do późnych godzin trwały oględziny miejsca zdarzenia, zwłok oraz zabezpieczanie dowodów.
Źródło: Radio ZET/ Marta Stańczyk, Mira Suchodolska (PAP)
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET