Zabójstwo na kampusie UW. Studenci odpierają kontrowersyjne oskarżenia
Samorząd studentów Uniwersytetu Warszawskiego opublikował komunikat w związku z brutalnym zabójstwem, do którego doszło na terenie uczelni. Studenci odnieśli się do zarzutów, które w ostatnich dniach padały pod adresem świadków zdarzenia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są ustalenia śledczych w sprawie morderstwa na Uniwersytecie Warszawskim.
- Co zawiera komunikat samorządu studentów.
- O co zaapelowali przedstawiciele uczelni.
Studenci zabrali głos po zabójstwie na UW
"W związku z tragicznymi wydarzeniami z dnia 7 maja br., które wstrząsnęły naszą społecznością, czujemy się zobowiązani do odparcia najczęściej powtarzających się zarzutów oraz do sprostowania dezinformacji, które pojawiły się w przestrzeni medialnej" - napisali w mediach społecznościowych przedstawiciele Uniwersytetu Warszawskiego.
Prawie tydzień po zabójstwie na UW samorząd studentów tej uczelni zabrał głos w sprawie zarzutów, które są kierowane w stronę świadków zbrodni.
Studenci zaznaczyli, że twierdzenia publikowane w mediach na ich temat są "niesprawiedliwe" i "głęboko krzywdzące". "W ostatnich dniach pojawiły się liczne komentarze sugerujące, że studenci zachowali się biernie, nie zareagowali na czas, bądź uciekali, zamiast udzielić pomocy" - czytamy.
Morderstwo na UW. Studenci odpowiadają na zarzuty
Przedstawiciele uczelni zaznaczyli, że policja otrzymała zgłoszenia o zdarzeniu także od studentów. "Reakcja była szybka i adekwatna. Studenci bez zbędnej zwłoki wezwali policję oraz powiadomili straż uniwersytecką" - napisali.
Podkreślono także, że wszystkie dostępne procedury bezpieczeństwa zostały uruchomione, a studenci, którzy byli świadkami zdarzenia, "kierowali się troską o bezpieczeństwo swoje i innych". "Nieprawdziwe są również informacje, jakoby sprawca przez dłuższy czas przemieszczał się po kampusie z siekierą w ręku bez reakcji otoczenia. Jak potwierdziła prokuratura, narzędzie zbrodni było ukryte w torbie aż do momentu ataku. Potwierdzają to również zapisy z monitoringu" - dodano.
Zaapelowano o powstrzymanie się od "wszelkich ataków personalnych, a przede wszystkim o całkowite zaniechanie kierowania gróźb i mowy nienawiści wobec poszczególnych osób".
W środę 7 maja 22-letni student prawa Mieszko R. przy pomocy siekiery zamordował pracownicę uczelni, a próbującego go obezwładnić strażnika ciężko ranił. Mężczyzna w czwartek usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok. Ciało ofiary brutalnego zabójstwa zostało skrupulatnie zbadane przez biegłych z zakresu medycyny sądowej. Jak podaje "Fakt", sekcja zwłok trwała wyjątkowo długo, bo aż siedem godzin.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET