Zadzwoniła pod 112 ze szpitalnego łóżka. Następnego dnia zmarła
Pacjentka Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Warszawie przebywała po operacji serca na intensywnej terapii. Nocą źle się poczuła i nie mogła doprosić się o pomoc od szpitalnego personelu. Zadzwoniła więc pod 112, a dyspozytor skontaktował się ze szpitalem, w którym przebywała. Niestety kobieta następnego dnia zmarła. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".
Do zdarzenia doszło na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Lindleya. Leżą na nim chorzy wymagający monitorowania po zabiegach na sercu i inni pacjenci kardiologiczni. O tym, co się tu stało, powiadomił "Gazetę Wyborczą" pracownik szpitala - pisze w swoim tekście Katarzyna Jaroch.
Na początku marca starsza pacjentka po operacji kardiologicznej źle się poczuła. Była godzina 3. Kobieta skorzystała ze znajdującego się przy łóżku urządzenia, które służy do przywołania personelu szpitala. Nikt jednak nie reagował na sygnał.
Leżała na intensywnej terapii. Zadzwoniła stamtąd pod numer alarmowy
W końcu, za radą rodziny, kobieta zadzwoniła pod numer 112 i wezwała pogotowie do szpitala. Placówka potwierdziła otrzymanie wezwania od dyspozytora numeru 112. Mimo że pomoc w końcu nadeszła, pacjentka zmarła następnego dnia. - Ciężko powiedzieć, dlaczego pacjentka nie uzyskała pomocy na czas. Personel mógł spać albo zlekceważyć wezwanie. A to duże nadużycie i jako pracownik tego szpitala nie mogę się z tym pogodzić - mówi jeden z pracowników szpitala, z którym rozmawiała "GW".
Szpital potwierdził, że tamtej nocy miało miejsce połączenie z oddziału z telefonem alarmowym, i że dyspozytor pogotowia zadzwonił do szpitala. - Oczywiście, wyjaśniamy tę sprawę - powiedziała "GW" Barbara Mietkowska, rzeczniczka prasowa UCK WUM. Jednak miesiąc po zdarzeniu szpital przekazał gazecie, że "pacjentka zmarła z powodu swojej choroby. Operacja, którą przeszła miała jej ewentualnie pomóc. Nie udało się. Najprawdopodobniej nie miało na to wpływu niedostarczenie świadczenia". Rzeczniczka placówki dodaje, że rodzina zmarłej nie wniosła żadnych roszczeń.
Ogólnopolski rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec zainteresował się sprawą i wystąpił o kontrolę oddziału, na którym leżała kobieta. "Ewentualna konieczność kontaktu pod numerem 112, celem uzyskania pomocy dla pacjenta przebywającego w szpitalu, to sytuacja niedopuszczalna" - przekazało jego biuro "Gazecie Wyborczej".
Źródło: Radio ZET/"Gazeta Wyborcza"
- Transmisja tajnego posiedzenia Lewicy. Żukowska w Radiu ZET: "Korelacja czasowa trochę dziwna"
- Parlament Europejski przyjął pakt migracyjny. Tusk już zapowiedział, co zrobi
- Szczyt pokojowy dla Ukrainy w Szwajcarii. Ogłoszono datę
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET