`

Tak silnego wstrząsu w Zagłębiu Miedziowym nie było od dawna. "Ruszało wersalką"

2 min. czytania
14.08.2025 11:16
Obserwuj nas na Google

W środę przed północą doszło do silnego wstrząsu w kopalni KGHM na Dolnym Śląsku. Z relacji okolicznych mieszkańców wynika, że był on mocno odczuwalny w pobliskich miejscowościach. "Żyrandol długo się kołysał. Ruszało wersalką do przodu i do tyłu" - piszą internauci. 

Kopalnia Rudna
fot. P.Dziurman/REPORTER - zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co dokładnie wydarzyło się w kopalni Rudna.
  • Dlaczego doszło do wstrząsu w Zagłębiu Miedziowym.
  • Jakie były reakcje mieszkańców na wstrząs w okolicach Polkowic.

Wstrząs w Zagłębiu Miedziowym. Co się stało w kopalni Rudna?

To był jeden z najsilniejszych wstrząsów w Zagłębiu Miedziowym ostatnich lat. Do niepokojącego incydentu doszło w środę przed północą - wówczas światowe stacje sejsmologiczne zarejestrowały w okolicach Polkowic, na terenie powiatu głogowskiego ruch tektoniczny o sile 4,5 stopnia w skali Richtera. Do sprawy odniósł się rzecznik KGHM Artur Nawecki. Z jego informacji wynika, że w ZG Rudna doszło do tzw. wstrząsu sprowokowanego. - Była to górnicza ósemka. W rejonie GG-1, na oddziale G-3 zeszłej nocy prowadzono roboty strzałowe, czyli prace kontrolowane. Nasi geolodzy monitorują naprężenia górotworu, żeby przeciwdziałać nagłym ruchom tektonicznym - poinformował Nawecki, cytowany przez "Gazetę Wrocławską". - Takie prace w warunkach kontrolowanych są prowadzone cyklicznie, kiedy widzimy ku temu okazję. W rejonie wstrząsu nie przebywali pracownicy, nikt nie ucierpiał - dodał.

"Żyrandol długo się kołysał"

Wstrząs był na tyle silny, że okoliczni mieszkańcy relacjonowali w mediach społecznościowych, jak przesuwały się meble. "W Głogowie na ul. Saturna bardzo mocno odczuwalny. Żyrandol długo się kołysał. Zaruszało wersalką do przodu i do tyłu" - napisała pani Leokadia. "Myślałam, że mi pralka całym łóżkiem telepie" - dodała pani Maja. "Na Piastowie też żyrandole tańczyły" - przekazała pani Anna.

Redakcja poleca

Z kolei pani Ewelina Nowicka, mieszkanka Polkowic, przyznała w rozmowie z Radiem Wrocław, że w takim momencie myśli przede wszystkim o tym, co dzieje się pod ziemią. - U mnie w domu żyrandole latały, powiem tylko tyle. Z półki pospadało kilka przedmiotów. To jest przede wszystkim strach o męża, który w tej chwili jest na kopalni i wiem, że mogło stać się coś złego. Jakieś pół godziny niepewności. To jest najgorszy okres w życiu chyba każdej kobiety - kiedy czeka na wiadomość, czy z jej mężem jest wszystko w porządku, że nic się nie stało - przyznała. 

Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET