"Zaleją nas samochody z Chin". Efekty kryzysu widać już w Polsce
Europejska branża motoryzacyjna mierzy się z kryzysem, którego pierwszymi ofiarami są pracownicy w Polsce. Fabryka Stellantis w Tychach ogłosiła dziesięciodniowy postój z powodu spadku sprzedaży, co dotknie ponad 2 tysiące osób niższymi zarobkami lub koniecznością wykorzystania urlopu. Związkowcy z całej Europy biją na alarm, domagając się od Brukseli wycofania z restrykcyjnych ograniczeń i natychmiastowego zablokowania napływu tanich samochodów z Chin.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przyczyny przerwy w pracy fabryki Stellantis w Tychach.
- Dlaczego europejski rynek motoryzacyjny stoi w obliczu kryzysu.
- Co proponują związki zawodowe, aby ograniczyć napływ aut z Chin.
- Które kraje zareagowały na kryzys w europejskiej motoryzacji.
Europejski rynek motoryzacji w obliczu poważnego kryzysu
Europejska branża motoryzacyjna stoi w obliczu poważnego kryzysu. Przykładów nie trzeba szukać daleko, bo kłopoty dopadły już przedsiębiorstwa ulokowane w Polsce. Motoryzacyjny gigant, fabryka Stellantis w Tychach od piątku rozpoczyna postój, który potrwa dłużej niż początkowo zakładano.
Pracownicy fabryki w Tychach dostali w czwartek informację, że zamiast planowanych 8 dni, czeka ich dziesięciodniowa przerwa w pracy. Koncern tłumaczy, że decyzja zapadła z powodu spadków sprzedaży. Zaznaczmy, że zatrudnionych jest tam ponad 2 tysiące osób. Pracownicy postojowe będą musli odrobić w innym terminie. Część z nich otrzyma niższe wynagrodzenie, lub będzie zmuszona wykorzystać urlop.
Samochody z Chin zaleją Unię Europejską"
Na sytuację na europejskim rynku motoryzacyjnym zareagowały już związki zawodowe - zarówno z Polski, jak i krajów Unii Europejskiej. Związkowcy przygotowali wspólny apel do Brukseli i rządów państw członkowskich. Wiemy, że będą się w nim domagać odejścia od restrykcyjnych ograniczeń.
Przedstawiciele związków zawodowych chcą też, by Unia Europejska podjęła kroki w celu ograniczenia napływu samochodów z Chin. Argumentują, że Chińczycy omijają cła na elektryki, sprzedając w Europie tanie samochody hybrydowe.
- Za parę lat Europa będzie zalana wyłącznie samochodami z Chin - mówi w rozmowie z Radiem ZET Grzegorz Maślanka z Solidarności Stellantis. Dodaje, że postoje w polskich fabrykach mogą się powtarzać. To z kolei oznacza mniejsze wynagrodzenia dla pracowników, a finalnie nawet zwolnienia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET