Zastępczyni Trzaskowskiego ujawnia kulisy dymisji. „Powiedział: Aldona, miałaś pecha"
Aldona Machnowska-Góra, była wiceprezydent Warszawy w rozmowie z Onetem ujawniła kulisy swojej dymisji. – Rafał powiedział mi: Aldona, miałaś pecha, że byłaś w radzie nadzorczej. Odpowiedziałam, że składam dymisję – wyjaśniła w wywiadzie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co doprowadziło do rezygnacji Aldony Machnowskiej-Góry.
- Jakie okoliczności towarzyszyły dymisji wiceprezydentki Warszawy.
- Dlaczego Machnowska-Góra czuje się kozłem ofiarnym.
Aldona Machnowska-Góra, była wiceprezydentka Warszawy o kulisach dymisji
Wiceprezydentki Warszawy Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra złożyły rezygnacje. Przyjąłem je – poinformował na początku lipca prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Miało to związek z aferą w Szpitalu Południowym. Kaznowska odpowiadała w ratuszu m.in. za zdrowie i edukację, a Machnowska-Góra m.in. za kulturę i zabytki, ale zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. W najnowszej rozmowie z Onetem opowiedziała o kulisach rezygnacji. Formalnie złożyła ją sama, choć decyzja zapadła w okolicznościach, które odbiera jako wymuszone.
– Rafał powiedział mi: Aldona, miałaś pecha, że byłaś w radzie nadzorczej. Odpowiedziałam, że składam dymisję. Mam poczucie, że nie jestem winna i to jest niesprawiedliwe, ale sytuacja tego wymagała. Trochę jestem kozą ofiarną – przyznała była wiceprezydentka stolicy. Jak pisze Onet, Trzaskowski zaprosił swoją zastępczynię do gabinetu w piątek rano, tuż przed konferencją prasową. To właśnie na niej ogłoszono rezygnację Renaty Kaznowskiej. Rozmowa miała trwać zaledwie kilka minut.
Z relacji Machnowskiej-Góry wynika, że podczas rozmowy usłyszała o potrzebie podjęcia decyzji i wzięcia odpowiedzialności. Sama nie spodziewała się jednak takiego zakończenia współpracy, choć – jak przyznała – gdyby sama nie złożyła dymisji, i tak zostałaby odwołana. Niefortunna była jej obecność w radzie nadzorczej Szpitala Południowego, choć – jak mówi – powołał ją do niej Trzaskowski. Zasiadała w niej przez 10 miesięcy, a wynagrodzenie wynosiło 3500 zł netto.
„Osiem lat w Ratuszu to był naprawdę wspaniały czas"
W ocenie Aldony Machnowskiej-Góry decyzje personalne w tej sprawie mogły zostać podjęte zbyt szybko, należało poczekać na wyniki kontroli. Zwłaszcza że – jak wyjaśniła była wiceprezydentka – rada nadzorcza nie kontroluje wynagrodzeń lekarzy ani spraw kadrowych. Jej kompetencje mają dotyczyć przede wszystkim nadzoru gospodarczego i finansowego.
– Nie mam pracy, ale świat na tym nie kończy. Żałuję, bo te osiem lat w Ratuszu to był naprawdę wspaniały czas. Mam olbrzymią satysfakcję, bo miasto się świetnie rozwija i to jest zasługa Rafała Trzaskowskiego i jego ekipy, i zarządu, i dyrektorów, i urzędników, i radnych. I moja też – przyznała. Jak podkreśliła, ostatnie wydarzenia skłoniły ją do pewnych refleksji.
– Teraz, w ostatnich tygodniach wiele razy myślałam o tym, czy rzeczywiście w tej radzie nadzorczej nie powinno się jednak inaczej zadziałać, przechadzać się po korytarzach, po prosektorium, sprawdzać, pytać. Być może to, co mówię, przeczytają ci, którzy są w radach nadzorczych, być może to ich skłoni do refleksji – oznajmiła Aldona Machnowska-Góra.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET