Zbiórka „Łatwoganga”. Cancer Fighters zdradza plany: „Mądrze, nie szybko”
280 milionów złotych w dziewięć dni – fenomenalna zbiórka „Łatwoganga” przechodzi do historii polskiej dobroczynności. Fundacja Cancer Fighters, która została zasilona tą rekordową kwotą, już rozpoczęła rozmowy z wojewodami oraz wybitnymi onkologami, by mądrze rozdysponować środki. Powstaje specjalna rada ekspertów, która ma zadbać o to, by pieniądze realnie zmieniły oblicze polskiej onkologii dziecięcej od Szczecina po Rzeszów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak „Łatwoganga” zdołała zebrać oszałamiającą kwotę 280 mln zł.
- Co planuje fundacja Cancer Fighters po udanej zbiórce.
- Dlaczego kluczowe są rozmowy z ekspertami onkologicznymi na temat rozdziału środków.
- Które potrzeby onkologii dziecięcej będą uwzględnione dzięki zebranym funduszom.
Fenomenalna zbiórka „Łatwoganga". Co dalej?
Trwający przez dziewięć dni stream zorganizowany przez „Łatwoganga" to prawdziwy fenomen, który poruszył całą Polskę. Dzięki charytatywnej inicjatywie udało się zebrać oszałamiającą kwotę ponad 280 mln zł, co więcej, pieniędzy z aukcji i pojedynczych wpłat ciągle przybywa.
Kwota, jaką udało się zebrać dla fundacji Cancer Fighters, która zajmuje się walką z rakiem u dzieci, jest ogromna, ale stanowi też poważne wyzwanie, bo pieniądze trzeba bardzo rozsądnie wydać. - Dlatego przechodzimy od razu do czynów. Już w poniedziałek, czyli w pierwszy dzień po zbiórce, umówiliśmy się na rozmowy z sześcioma wojewodami - mówi Marek Kopyść, prezes fundacji.
- Dzisiaj rozmawiamy z prof. Krzysztofem Kałwakiem o potrzebach całej onkologii, po to, żeby jak najszybciej pomagać, ale pomagać rozsądnie, bo mówimy o tym, żeby jak najmocniej wesprzeć całą onkologię. Dlatego potrzebujemy najlepszych specjalistów, dlatego spotykamy się właśnie w tym celu - dodaje.
„Potrzebny jest czas na rozmowy. Pieniądze trzeba wydać dobrze, nie szybko"
Marek Kopyść podkreśla, że wszyscy, z którymi rozmawia bardzo się cieszą. - Ale zdaję sobie sprawę, że dużo się będzie od nas wymagało i my chcemy temu sprostać, być powiewem dobrych serc dla oddziałów, bo po to tutaj jesteśmy i po to też zbieraliśmy te pieniądze - mówi.
Podkreśla, że potrzebny jest czas na rozmowy, bo fundacja nie jest w stanie spotkać się ze wszystkimi w jeden dzień. - To będą tygodnie, miesiące. Bo to jest projet długofalowy, oczywiście działania są już podejmowane po to, by wnieść coś niesamowitego do tego świata, ale to wymaga czasu - zapewnia prezes fundacji.
- Dlatego też nie udzielamy za dużo wywiadów i przeszliśmy od razu do działania, bo na tym nam zależy. Na pierwszym miejscu są historie naszych podopiecznch i spełnienie ich marzeń. Prosimy o taki kredyt zaufania, dajcie nam czas, żebyśmy mogli rozwiązać to jak najlepiej, ale nie jak najszybciej - apeluje.
Pomoc dla pacjentów onkologicznych w całej Polsce
Prof. Krzysztof Kałwak przyznaje, że rozmowy są bardzo rzeczowe. - Tak naprawdę rozmawiamy o stworzeniu rady ekspertów, o tym, żeby dobrać najlepszych ludzi, którzy reprezentują różne oddziały onkologii dziecięcej, bo wiadomo, że jedni specjalizują się w transplantacji komórek krwiotwórczych i terapiach genowych, a inni są doskonali w terapiach guzów mózgu, czy prowadzeniu terapii żywieniowej - mówi.
- My chcemy, żeby ta grupa była szeroka i obejmowała ekspertów z różnych miast, bo nie mówimy tu tylko o Wrocławiu, ale o wszystkich dzieciach, które potrzebują pomocy. Te pieniądze były zbierane dla pacjentów w całej Polsce, dla tych kilkunastu ośrodków onkologii dziecięcej od Szczecina po Rzeszów. Każda z tych placówek ma potrzeby bieżące, które będą oceniane - dodaje.
Gigantyczna kwota i kolosalne potrzeby
Niestety, mimo gigantycznej kwoty, nie wszystkie potrzeby uda się zaspokoić, bo one również są kolosalne. - Ale to jest proces na lata, bo udało nam się poruszyć tylu ludzi, że głowa absolutnie boli. Możemy powiedzieć, że mamy przyjaciół w FC Porto, FC Barcelonie. Widać, że ta siła internetu i siła młodości, bo to jest tak naprawde zryw młodości jest ogromnym sukcesem, a naszym zadaniem jest wykorzystanie tego w sposób najlepszy dla pacjenta - twierdzi prof. Kałwak.
- Cieszę się, że jestem członkiem tej rady ekspertów i będę mógł całym sercem wspierać fundację Cancer Fighters i pana prezesa, żeby te pieniądze jak najlepiej i sprawiedliwie podzielić. To jest takie moje marzenie, żeby w przyszłości nie musieli jeździć do Rzymu, Mediolanu czy USA na leczenie. Jeszcze niedawno nie wierzyłem, że to jest możliwe, ale teraz widzę, że Polska ma taką moc, potencjał młodych ludzi jest tak wielki, że wierzę, że wiele z naszych marzeń się spełni - mówi.
Ciocia Ola i piosenka Mai Mecan. „To było jej największe marzenie"
Ciocia Ola, czyli Aleksandra Kopyść przez wielu wskazywana jest jako osoba, która „rzuciła pierwszy kamyczek, który wywołał lawinę dobra". To ona bowiem napisała piosenkę dla Mai Mecan. - Ale to tak nie działa, to był projekt, piękna piosenka, którą napisałam prosto ze swojego serca dla Mai. Chciałam, żeby cały świat usłyszał jej historię, ale przede wszystkim to było jej największe marzenie, ona chciała zaśpiewać - mówi kobieta.
Przyznaje, że dla niej najważniejsze jest żeby pacjenci onkologiczni „mimo całej sytuacji, która ich w życiu spotyka, spełniali swoje marzenia". - Żeby mieli też takie realne poczucię sprawczości. I to był mój główny cel - dodaje Ciocia Ola.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET