"Złote, a skromne". Hejnaliści z Krakowa dostali nowy sprzęt
96 razy na dobę, w cztery strony świata i w każdą pogodę – krakowski hejnał to morderczy test dla instrumentów. Po latach służby stare trąbki hejnalistów odeszły na zasłużoną emeryturę. Ich miejsce zajęły profesjonalne instrumenty warte 100 tysięcy złotych. Teraz strażacy muszą teraz poświęcić czas na „rozegranie” sprzętu. Zapewniają jednak, że są to instrumenty bardzo dobrej jakości.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie nowe instrumenty otrzymali hejnaliści z Krakowa.
- Dlaczego hejnały trębaczy wymagają częstej wymiany instrumentów.
- Co należy zrobić, aby konserwować trąbkę hejnalisty.
- Które miejsca w Krakowie hejnaliści symbolicznie pozdrawiają.
- Ile kosztowały nowe trąbki dla hejnalistów.
Hejnaliści z Krakowa dostali nowe trąbki
Strażacy - hejnaliści z Krakowa otrzymali w środę osiem nowych trąbek. Instrumenty ufundował marszałek małopolski Łukasz Smólka. Zanim trafiły w ręce muzyków zostały też poświęcone. Dyrektor filharmonii Mateusz Prendota zapewnia, że są to instrumenty mistrzowskie renomowanej austriackiej firmy Schagerl.
Hejnalistów jest siedmiu i każdy z nich otrzymał swoją trąbkę. Ósma trafi na Wieżę Mariacką jako zapasowa - na wypadek sytuacji awaryjnych. Jeden ze strażaków, Jakub Imielski, od razu przetestował swój instrument. - Grało się bardzo dobrze - powiedział.
- Pierwsza rzecz w instrumentach dętych jest taka, że się je rozgrywa. Więc na pewno będziemy musieli poświęcić na to dużo czasu, ale widać, że to sprzęt bardzo dobry. Znamy te firmę, mieliśmy z nią do czynienia, także myślę, że trąbki będą nam bardzo dobrze służyły - dodał.
Co się stało ze starymi instrumentami?
Wyjaśnił też, że stare instrumenty zwyczajnie się zużyły. - One niestety są bardzo eksploatowane. Nasza służba trwa 24 godziny, gramy na cztery strony, więc wykonujemy ten hejnał 96 razy. Także każdy instrument się zużywa, a przy takiej eksploatacji ten żywot trąbki jest znacznie skrócony - powiedział. Melodię trębacz wykonuje zawsze czterokrotnie, kierując dźwięk w cztery strony świata:
- w stronę Wawelu (dla króla)
- w stronę Rynku Głównego (dla władz miasta)
- w stronę Bramy Floriańskiej (dla gości/turystów)
- w stronę Małego Rynku (dla dawnego dowódcy straży pożarnej)
Jednak posiadanie mistrzowskiego instrumentu to również obowiązki. - Trąbkę trzeba oczywiście konserwować, czyli co jakiś czas ją rozkręcić, wymyć w środku. Dzięki temu posłuży dłużej - powiedział Jakub Imielski. Osiem instrumentów kosztowało w sumie około 100 tys. złotych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET