"Zostajemy bez niczego, jeśli bloku nie oddadzą". Co dalej po tragedii w Ząbkach?
Zniszczonych kilkadziesiąt mieszkań, kilkaset osób bez dachu nad głową - takie są skutki potężnego pożaru, który szalał w czwartek wieczorem i w nocy z czwartku na piątek na jednym z osiedli w podwarszawskich Ząbkach. Ogień jest już opanowany, ale strażacy wciąż dogaszają ostatnie zarzewia ognia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegała akcja gaśnicza w Ząbkach.
- Co stanie się z budynkami po pożarze
- Jak lokalna społeczność pomaga poszkodowanym.
Ząbki. Ogromny pożar budynku mieszkalnego
Strażacy przez całą noc walczyli z wielkim pożarem bloków mieszkalnych, który wybuchł w czwartek wieczorem w podwarszawskich Ząbkach. Ogień pojawił się ok. godz. 19:30 w budynku przy ul. Powstańców 62 na osiedlu Kopernika i zaczął się błyskawicznie rozprzestrzeniać. Mieszkańcy budynków natychmiast zostali ewakuowani, a pozostali mieszkańcy Ząbek i okolicy zostali poinformowani, by zamknąć okna i nie wychodzić na zewnątrz. Tak wyglądała ta sytuacja jeszcze poprzedniego dnia.
Na ten moment, czyli w piątek wczesnym rankiem, pożar udało się już opanować, teraz dogaszane są ostatnie zarzewia ognia. Stan po tragedii jest jednak przygnębiający -zniszczonych w żywiole zostało kilkadziesiąt mieszkań, kilkaset osób jest też obecnie bez dachu nad głową.
Władze samorządowe będą teraz szacować straty. Przed nami również odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy kompleks budynków trzeba będzie rozebrać, czy uda się go wyremontować? Specjaliści od ekspertyz zaczną swoją pracę dopiero, kiedy odjadą ostatnie oddziały strażaków. Obok pogorzeliska od rana zbierają się ludzie, którzy mieszkali tu do czwartkowego wieczora.
"Zostajemy bez niczego, jeżeli tego bloku nie oddadzą"
Na szczęście nie ma ofiar w ludziach, dosłownie cztery osoby mają tylko lekkie otarcia. Gorzej z tymi, którzy stracili dobytek swojego życia. - Mieszkamy tu od 20 lat. Nie mamy ubezpieczenia. Spłaciliśmy kredyt, spłaciliśmy ubezpieczenie i zostajemy bez niczego, jeżeli tego bloku nie oddadzą - mówi w rozmowie z Radiem ZET jedna ze zrozpaczonych mieszkanek.
Większość lokatorów spędziła ostatnią noc u rodziny bądź znajomych, część w pobliskiej szkole podstawowej. Przed wejściem do placówki zbierane są dary dla potrzebujących. Tu ludzie wykazali się ogromną solidarnością. Ciągle kolejni mieszkańcy Ząbek przynoszą kolejne paczki z najpotrzebniejszymi rzeczami. "Straszna tragedia, ci ludzie zostali bez niczego", "w takich chwilach trzeba pomagać" - mówili w rozmowie z Radiem ZET.
Wpis w mediach społecznościowych, podsumowując akcję ratowniczo-gaśniczą, opublikowała Ochotnicza Straż Pożarna w Ząbkach. "Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Każdy z nas dał z siebie tyle, ile miał sił. Teraz wracamy do swoich domów, do swoich łóżek - i choć to daje chwilę ulgi, to nie potrafimy się z tego cieszyć w pełni. Myśli ciągle są z tymi, którzy tej nocy stracili wszystko. Domy, bezpieczeństwo, poczucie normalności" - czytamy.
"Jesteśmy z Wami. Pamiętamy o Was i będziemy tam, gdzie trzeba, tak długo jak będzie trzeba. Dziękujemy wszystkim jednostkom z powiatu mazowieckiego za pełen profesjonalizm, skupienie i grę zespołową. W takich chwilach naprawdę czuć, czym jest braterstwo służby" - napisano we wzruszającym poście.
Źródło: Radio ZET/Tomasz Kubat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET