Zwrot ws. agresywnego kierowcy Porsche. Jest ruch prokuratury
Niespodziewany zwrot w sprawie agresywnego kierowcy Porsche, który zaatakował starsze małżeństwo na skrzyżowaniu w Warszawie. Mężczyzna sam stawił się w prokuraturze. Usłyszał już zarzuty.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do ataku na starsze małżeństwo przez kierowcę Porsche.
- Dlaczego kierowca Porsche opuścił Polskę po nagłośnieniu sprawy.
- Jakie kroki prawne podjęto wobec kierowcy po jego powrocie do Polski.
Kierowca Porsche zaatakował starsze małżeństwo
Do zdarzenia doszło w połowie października w Warszawie. Jak informowała policja, ze zgłoszenia wynikało, że kierowca Porsche miał zaatakować starsze małżeństwo, które wcześniej zwróciło mu uwagę, że jedzie „zygzakiem”. Ten ruszył za nimi i na jednym ze skrzyżowań na Mokotowie doszło do konfrontacji. Policja rozpoczęła poszukiwania agresywnego kierowcy.
Mężczyzna stawił się w prokuraturze
Nowe informacje w sprawie przekazał reporter Radia ZET Jan Kielak. - Mężczyzna uciekł - najpierw z miejsca zdarzenia, a gdy nagranie z ataku obiegło internet - wyjechał też z Polski. Policja ustaliła, gdzie jest i złożyła wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, co otworzyłoby drogę do ścigania agresora również za granicą. Sąd jednak planował zająć się tym wnioskiem dopiero na koniec listopada i zanim to się stało - mężczyzna wrócił do Polski i stawił się w prokuraturze - relacjonuje reporter Radia ZET.
Kierowca Porsche usłyszał zarzuty, przyznał się do winy i wyraził skruchę. Złożył też krótkie wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych oraz 20 tys. zł poręczenia majątkowego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET