11 członków rodziny nie żyje. "Kataklizm biblijnych rozmiarów”
- Nie wiem, czy kiedykolwiek uda nam się wrócić do normalności – powiedział w rozmowie z ABC News Jessie Craig. Jego rodzina należy do tych, które poniosły największe straty z powodu huraganu Helene, który uderzył we Florydę dwa tygodnie temu. Zginęło aż 11 członków rodziny, która od wielu lat zamieszkiwała te tereny. Sąsiedzi i przyjaciele rozpoczęli zbiórkę na pomoc w pokryciu kosztów pogrzebów.
Huragan Helene przeszedł przez USA. Ofiary liczone w setkach
Helene uderzyła najpierw 26 września w nocy w region Big Bend na Florydzie jako huragan 4. kategorii. Na Wyspach Barierowych tego stanu, do których należą m.in. Sanibel, Captiva, Anna Maria i Siesta Key, śmiercionośne fale sztormowe zalały domy i firmy. Jak podała CNN, ofiary śmiertelne odnotowano w sześciu stanach.
Obecnie mówi się, że śmierć na skutek uderzenia huraganu i wywołanego przez niego lawin błotnych poniosły 232 osoby. Z kolei niemal 300 uznaje się za zaginione. Przestrzegając ludzi przed kolejnym żywiołem, huraganem Milton, Prokurator Generalny Florydy Ashley Moody powiedziała, że służby wciąż "odkrywają ludzi na plaży, którzy myśleli, że mogą zostać w domach, a sztorm ich dopadł”.
Według szacunków Helene to najbardziej śmiercionośny huragan, jaki uderzył w kontynentalną część kraju od czasu huraganu Katrina w 2005 r. Setki tysięcy ludzi poniosło straty, wielu straciło dach nad głową czy dorobek całego życia. Wielu poniosło śmierć, część rodzin została szczególnie dotknięta. Historię jednej z nich opisali dziennikarze ABC News.
"Kataklizm biblijnych rozmiarów”. 11 członków rodziny nie żyje
W amerykańskich mediach pojawiła się historia rodziny Jessiego Craiga, zamieszkałej w Fairview w hrabstwie Buncombe. To przez ten rejon przeszły najbardziej niszczycielskie lawiny błotne po uderzeniu huraganu Helene. Z całej rodziny śmierć poniosło aż 11 osób. - Nie wiem, czy kiedykolwiek uda nam się wrócić do normalności – powiedział w rozmowie z ABC News Craig.
Jak opisują dziennikarze, jeden z członków tej rodziny to strażak, który zginął, kiedy próbował ratować krewnego z zawalonego domu. Inny cudem uratował się z auta porwanego przez lawinę błotną. Rodzina Craigów zamieszkiwała te ziemie od lat, ale teraz ich domy zostały kompletnie zniszczone.
Sąsiedzi i przyjaciele zorganizowali internetową zbiórkę na pokrycie kosztów pogrzebów, ale też, aby opłacić rachunki medyczne za tych, którzy przeżyli, choć wymagają pomocy. Dziennikarze przypomnieli, że lokalni urzędnicy określali wydarzenie jako "kataklizm biblijnych rozmiarów". Niestety dla rodziny Craigów ta analogia jest niezwykle trafna.
Źródło: Radio ZET/ABC News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET