19 osób zginęło, 3 podpalone szkoły. Władze: Było na ogół spokojnie
Filipińska komisja wyborcza utrzymuje, że poniedziałkowe głosowanie w lokalnych wyborach przebiegało "ogólnie spokojnie" pomimo incydentów, które "należy potępić" - informuje portal Rappler. Tego dnia w związku z wyborami zginęło co najmniej 10 osób, trzy szkoły zostały spalone. Policja bada doniesienia o kupowaniu głosów i incydenty w lokalach, jak podarcie kart wyborczych.
Siły bezpieczeństwa były postawione w stan wysokiej gotowości w związku przeprowadzonymi w poniedziałek, długo przekładanymi wyborami na ponad 372 tys. stanowisk w radach barangay, czyli najmniejszych jednostkach administracyjnych kraju, o które ubiega się 1,41 mln kandydatów.
Starcia na ulicach. Mężczyzna zastrzelił brata
Do jednego z najbardziej krwawych zajść doszło w wyspiarskiej prowincji Basilan na południowym zachodzie kraju, gdzie 6 osób, w tym przewodniczący barangay, zostało postrzelonych i zaatakowanych ostrymi przedmiotami przez napastników przed lokalem wyborczym.
Z kolei w prowincji Lanao del Sur mężczyzna zastrzelił swojego brata, z którym rywalizował o stanowisko przewodniczącego – wylicza dziennik "The Manila Times" we wtorek.
Zginęło 19 osób. "Było na ogół spokojnie"
W sumie w ciągu dwóch dni przed wyborami i w dniu wyborów zginęło 19 osób, z czego 14 morderstw miało miejsce w autonomicznym regionie Bangsamoro na terytoriach zamieszkanych przez muzułmanów.
Szef filipińskiej policji narodowej gen. Benjamin Acorda Jr. powiedział, że podpalono także trzy szkoły, które służyły jako lokale wyborcze.
- Wybory przebiegały na ogół spokojnie w całym kraju – oświadczył przewodniczący Komisji Wyborczej (Comelec) George Garcia. "Kiedy mówimy o ogólnie spokojnych wyborach, bierzemy pod uwagę liczbę wyborców – 92 miliony. Powiedzmy, że liczba dotkniętych (incydentami) osób wynosi od ok. 200 do 300 tys., co wydaje się niewielkim odsetkiem. Ale oczywiście nie ma idealnych wyborów".
Przemoc polityczna na Filipinach
Komisja wyborcza otrzymała również zgłoszenia o próbach kupowania głosów; wyborcy mieli dostawać ulotki z przyczepionymi do nich pieniędzmi. W jednym z przypadków kandydat oferował 6 tys. pesos (ok. 400 złotych).
Przemoc na tle politycznym nie jest nowością na Filipinach.
Do najbardziej brutalnego pojedynczego przypadku przemocy doszło w 2009 w prowincji Maguindanao, gdzie członkowie klanu politycznego Ampatuan dokonali masakry 58 osób z konwoju ich rywala politycznego.
- PiS blefuje? Bartoszewski ujawnia: Dzwonili do jednej koleżanki z PSL
- Obława za Grzegorzem Borysem. Policja znalazła plecak, mamy potwierdzenie
- Jak przedłużyć Profil Zaufany? Wygasa już 31 października
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET