Poruszające sceny na lotnisku w Kabulu. Ojciec oddał amerykańskim żołnierzom dziecko
Poruszająca scena rozegrała się na lotnisku w Kabulu. Zdesperowany ojciec podał amerykańskim żołnierzom swoją córkę. Wiadomo, jakie są dalsze losy dziecka.
Afganistan po wycofaniu amerykańskich wojsk zajęli talibowie. Wielu mieszkańców postanowiło uciec z kraju, obawiając się, że bojownicy zaprowadzą rządy terroru. Świat obiegły dramatyczne zdjęcia i nagrania m.in. Afgańczyków wbiegających na pas startowy i chwytających się samolotów, aby uciec z kraju. Niektórzy zginęli, bo pospadali z maszyn, które wzbiły się w powietrze.
Afganistan. Ojciec oddał żołnierzom córkę. Znane są jej dalsze losy
Jednym z takich poruszających obrazów było nagranie, na którym widać ojca oddającego swoją córkę amerykańskim żołnierzom. Sądzono, że mężczyzna chciał, aby dziecko jak najszybciej otrzymało pomoc i opuściło kraj. Pentagon przekazał dziennikarzom, jakie były dalsze losy niemowlęcia. – Dziecko widziane na nagraniu zostało zabrane do placówki medycznej na miejscu i pod opiekę lekarzy. Mogę potwierdzić, że jest już z ojcem bezpieczne na lotnisku – powiedział w wywiadzie dla CBS News wojskowy Jim Stenger.
Rzecznik Pentagonu, John Kirby, wyjaśnił podczas piątkowego briefingu prasowego, że dziecko zostało przekazane żołnierzom piechoty morskiej tylko w celu leczenia i nie zostało, jak początkowo sądzono, umieszczone na pokładzie samolotu.
Dziewczynka otrzymała pomoc medyczną w norweskim szpitalu polowym na lotnisku. Później żołnierze zwrócili ją ojcu. – Nie wiem, gdzie teraz są. Oczywiście mamy obowiązek zwrócić dziecko rodzicowi. Nie wiem, kim jest rodzic (...). To był ludzki akt współczucia ze strony marines – powiedział rzecznik Pentagonu.
Na lotnisku w Kabulu panuje chaos, a sytuacje, gdy rodziny są rozdzielane, nie należą do rzadkości. – Niestety dochodzi do takich scen (...). Ojcu i starszemu synowi uda się wyrwać, następnie zostaje matka z małym dzieckiem albo z młodszymi dziećmi w tych trudnych warunkach. Mieliśmy już kilka takich sytuacji, że połowę rodziny najpierw udało się wydostać, po jakimś czasie również udało się wydostać pozostałą część rodziny – powiedział w rozmowie z TVN24 wiceszef MSZ Marcin Przydacz, który zajmuje się m.in. koordynacją ewakuacji Afgańczyków współpracujących z polskim wojskiem lub dyplomacją.
RadioZET.pl/O2.pl/TVN24/oprac. AK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET