Alfie Evans nie żyje
Alfie Evans nie żyje. O śmierci chłopca poinformowali jego rodzice w specjalnym komunikacie. 23-miesięczny Alfie został odłączony od aparatury podtrzymującej życie w poniedziałek.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Alfie Evans zmarł w sobotę 28 kwietnia o 2:30 czasu brytyjskiego. O śmierci chłopca poinformowali jego rodzice. Złożyli podziękowania wszystkim, którzy ich wspierali.
"Mój gladiator rzucił tarczę i zyskał swoje skrzydła o 2.30. Kocham cię" - pisał Evans.
W podobnym tonie wybrzmiała wypowiedź matki chłopca, Kate James.
"Nasz chłopiec zyskał skrzydła dzisiaj w nocy o 2.30. Mamy złamane serca. Dziękujemy wszystkim za wsparcie".
Alfie Evans nie żyje
Alfie Evans cierpi na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną. W poniedziałek wieczorem został on odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Opiekujący się nim zespół medyczny, który reprezentuje przed sądem interesy chłopca, ocenił, że dalsza terapia „nie jest w jego najlepszym interesie” i może być nie tylko „daremna”, ale także „nieludzka”.
W środę brytyjski sąd apelacyjny odrzucił apelację rodziców od wtorkowej decyzji sądu niższej instancji o zaprzestaniu podtrzymywania chłopca przy życiu i braku zgody na przewiezienie go do Włoch. Wcześniej włoskie MSZ zdecydowało o pilnym nadaniu mu włoskiego obywatelstwa i zapewniło o gotowości przewiezienia go do kraju w dowolnym momencie. Starania o uratowanie dziecka znana placówka pediatryczna podjęła na polecenie papieża Franciszka, który 18 kwietnia przyjął na audiencji ojca Alfiego.
Dowiedz się więcej:
- Alfie Evans. Dlaczego lekarze nie potrafią mu pomóc?
- Rodzice Alfiego Evansa zmieniają zdanie. Zaskakujące oświadczenie
RadioZET.pl/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET