`

Andżelika Borys uwolniona przez Białoruś. Spędziła rok w areszcie

2 min. czytania
25.03.2022 16:45
Obserwuj nas na Google

Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi, po roku została zwolniona z więzienia. Została aresztowana pod zarzutem „podżegania do nienawiści na tle etnicznym oraz rehabilitacji nazizmu”.

Andżelika Borys
fot. Jakub Walasek/REPORTER/East News

Andżelika Borys i Andrzej Puczobut uznawani są za więźniów politycznych Łukaszenki. Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi trafiła do aresztu 23 marca 2021 roku, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej podzielił jej los 25 marca tego samego roku.

Liderka polskiej mniejszości na Białorusi została zwolniona z więzienia – wynika z informacji podanych przez Tadeusza Giczana, białoruskiego dziennikarza. Potwierdził to rzecznik polskiego MSZ.

MSZ: Andżelika Borys zwolniona z białoruskiego więzienia

Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi została aresztowana po postawieniu jej zarzutów „podżegania do nienawiści na tle etnicznym oraz rehabilitacji nazizmu”, za co grozi kara od 5 do 12 lat pozbawienia wolności. Borys została aresztowana 23 marca 2021 roku. Spędziła w więzieniu rok.

Andżelika Borys została zatrzymana za organizację imprezy kulturalnej Grodzieńskie Kaziuki, którą władze uznały za „nielegalną”. Została skazana na 15 dni aresztu, jednak na wolność już nie wyszła, bo władze szybko postawiły jej poważniejsze zarzuty z art. 130. p. 3 białoruskiego kodeksu karnego.

Dwa dni po zatrzymaniu Borys białoruska milicja zatrzymała aktywistę ZPB i dziennikarza Andrzeja Poczobuta, a także Irenę Biernacką i Marinę Tiszkowską z regionalnych oddziałów ZPB. Do sprawy karnej włączono także Annę Paniszewą, działaczkę organizacji polskiej z Brześcia, która była zatrzymana jeszcze 12 marca 2021 roku. Andrzej Poczobut ciągle przebywa w areszcie.

Po krótkim pobycie w areszcie w Mińsku całą piątkę przeniesiono do aresztu w Żodzinie pod Mińskiem. W maju Biernackiej, Tiszkowskiej i Paniszewej pozwolono wyjechać do Polski, ale bez możliwości powrotu. Władze białoruskie przekonywały, że żadnego przymusu nie było, jednak same działaczki przyznały, że nie pozostawiono im wyboru – wolność mogła być tylko poza granicami Białorusi.

RadioZET.pl/PAP/MSZ

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET