Atak chemiczny w Syrii. Wśród ofiar są dzieci
Co najmniej 35 osób zginęło w nalocie na miasto Chan Szajchun w północno-zachodniej Syrii – podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Do ataku użyto prawdopodobnie gazu sarin. Wśród poszkodowanych są dzieci.
Atak miał miejsce w kontrolowanej przez syryjskich rebeliantów prowincji Idlib. Dokonały tego najprawdopodobniej samoloty rosyjskie lub syryjskie.
Nasz szpital jest przepełniony ofiarami po ataku sarinem - komentuje na Twitterze Dr Shajul Islam, przebywający w Syrii. O tym, że użyto sarinu, mają świadczyć wąskie źrenice i brak reakcji na światło.
Rząd w Damaszku natychmiast zaprzeczył, że stoi za atakiem na Idlib. Również rosyjskie ministerstwo obrony zaprzecza doniesieniom o bombardowaniu miasta przez rosyjskie samoloty. Liczba rannych stale rośnie. Poszkodowani zostali przewiezieni do najbliższych szpitali, które nie ucierpiały w wyniku ataku.
The Spectator Index donosi, że ataków chemicznych było więcej, a poszkodowanych jest ponad 200 osób.
Sarin to silnie toksyczny fosforoorganiczny związek chemiczny z grupy fosfonianów, stosowany jako bojowy środek trujący, zaliczany do grupy środków paralityczno-drgawkowych. Jest to bezbarwna, bezwonna ciecz, łatwo mieszająca się z wodą i rozpuszczalnikami organicznymi. W temperaturze pokojowej sarin ma wysoką prężność pary. Wnika do organizmu poprzez drogi oddechowe i skórę. Jak podaje Wikipedia - kilkanaście miligramów sarinu powoduje śmierć po kilku minutach. Okres zdrowienia po zatruciu trwa bardzo długo.
radioZET.pl/strz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET