W czwartek pojawiły doniesienia o dużym pożarze na Krymie. W mediach społecznościowych przytaczano również niepotwierdzone relacje mieszkańców wioski Miżwodne, którzy mówili, że słyszeli eksplozje.
Na Twitterze opublikowano filmy i zdjęcia pokazujące słup dymu unoszący się nad półwyspem. Ruslan Trad, analityk Digital Forensic Research Lab zajmujący się bezpieczeństwem, napisał, że tajemniczy dym był widoczny w rejonie rosyjskich obiektów wojskowych koło wsi Czarnomorskie.
Pożar na Krymie. Rosjanie twierdzą, że płonęły traw
Rosyjskie władze podały, że widoczny na nagraniu dym pojawił się w wyniku pożaru w miejscowości Śnieżnoje, około godz. 14 lokalnego czasu. “W pół godziny rozprzestrzenił się na powierzchni około 250 metrów (kwadratowych – przyp. red.). Strażacy już go gasili" - podało rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych EMERCOM.
Według ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Rosjanie po ataku na bazę lotniczą Saki na Krymie pośpiesznie zaczęli przebazowywać samoloty i śmigłowce na lotniska położone na terytorium Rosji. Wywiad odnotował przeloty co najmniej 24 samolotów i 14 śmigłowców. "Taka aktywność odbywa się po serii eksplozji w obiektach infrastruktury wojskowej na tymczasowo okupowanym Krymie, w tym na terenie lotnisk Saki (9 sierpnia) i Hwardijske (16 sierpnia)" - przekazał w środę HUR.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET