`

"Wierzyłem w USA. Myślałem, że nas nie porzucą". Poruszające słowa afgańskiego dziennikarza

3 min. czytania
17.08.2021 10:15
Obserwuj nas na Google

Nigdy nie sądziliśmy, że to się stanie. Nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, że możemy zostać przez Amerykanów zdradzeni w taki sposób. Poświęciłem amerykańskim wartościom całe moje życie - przyznał afgański dziennikarz, przez lata współpracujący m.in. z amerykańskimi mediami. W rozmowie z Politico mężczyzna przyznał, że wraz z rodziną szuka sposobu na wydostanie się z zajętego przez talibów kraju. 

Afganistan
fot. PAP/EPA

Afganistan znajduje się już właściwie pod kontrolą talibów, którzy od kilkunastu dni stopniowo przejmują kolejne prowincje i miasta. W niedzielę opanowali stolicę kraju Kabul i wtargnęli m.in. do pałacu prezydenckiego. Nie było tam już prezydenta Ashrafa Ghaniego, który uciekł za granicę - według sprzecznych doniesień medialnych do Tadżykistanu, Uzbekistanu lub Omanu.

Ofensywa islamskich bojowników ma związek z wycofaniem się wojsk USA z Afganistanu. Prezydent Joe Biden bronił decyzji o opuszczeniu przez amerykańskich żołnierzy kraju, w którym stacjonowali od 2001 roku. 

Dziennikarz z Afganistanu: wierzyłem w USA, a to okazało się błędem

Portal Politico.com skontaktował się z afgańskim dziennikarzem, który przez lata współpracował z zagranicznymi, m.in. amerykańskimi mediami. Teraz mężczyzna - który ze względów bezpieczeństwa chce zachować anonimowość - przyznał, że obawia się o życie swoje oraz rodziny. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie się ukrywa, aczkolwiek ma wiedzę, dotyczącą bieżących wydarzeń w Kabulu.

Rozmówca portalu relacjonował, że w mieście daje się odczuć strach i panikę. Dodał, że obawia się o dziennikarzy i że to "najgorsza noc jego życia". Wyraził przy tym ogromne rozczarowanie postawą USA. - Myśleliśmy, że nas nie porzucą, co wydaje się mieć teraz miejsce - przyznał. 

- Nigdy nie sądziliśmy, że to się stanie. Nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, że możemy zostać przez Amerykanów zdradzeni w taki sposób. Poświęciłem amerykańskim wartościom całe moje życie - powiedział, podkreślając, że strony Ameryki płynęło "mnóstwo obietnic i zapewnień, mnóstwo rozmów o postępie i prawach człowieka" i że "to wszystko okazało się puste". 

Nie obchodzi mnie czy to administracja Trumpa, czy Bidena. Wierzyłem w USA, ale okazało się to wielkim błędem - dziennikarz z Afganistanu

Mężczyzna przyznał się, że "mógł wyjechać z Kabulu lub zostać i wcale nie naciskać na wolność prasy w Afganistanie" i że nie ryzykowałby, gdyby wiedział, że "działania USA są tymczasowe". - Skłamałbym, gdybym powiedział, że się nie boję - stwierdził, dodając, że szuka sposobu, by uciec ze swojej ojczyzny. 

Dziennikarz nazwał postawę Amerykanów "najbardziej nieodpowiedzialną w historii" i porównał do "stawiania naprzeciw wilkom". - Zawierzyłem Wszechmogącemu, bo nikomu innemu już nie mogę zaufać - zakończył. 

Joe Biden broni decyzji o wycofaniu wojsk z Afganistanu. "Obiecałem to Amerykanom"

Joe Biden przyznał w poniedziałek w Białym Domu, że operacja wycofania wojsk z Afganistanu była "nieporządna" i "daleka od perfekcji", ale nadal uważa swoją decyzję za prawidłową i leżącą w interesie swojego kraju. - Kiedy ubiegałem się o prezydenturę, obiecałem to Amerykanom - przypomniał, podkreślając, że na wyjście z Afganistanu "nigdy nie byłoby dobrego momentu". 

- To wszystko rzeczywiście zdarzyło się szybciej niż przewidywaliśmy. Polityczni przywódcy poddali się i uciekli z kraju. Afgańskie wojsko się zapadło, poddając się czasem bez walki - powiedział, dodając, że polityczne elity Afganistanu "nie były w stanie dla dobra swojego narodu zjednoczyć się, negocjować dla dobra przyszłości swojego kraju, kiedy przyszło co do czego. Nigdy by tego nie zrobiły, póki amerykańscy żołnierze byli w kraju i znosili ciężar walki za nich".

- Naszą misją nigdy nie była budowa narodu. Naszą misją nie było budowanie zjednoczonej, scentralizowanej demokracji. Naszym jedynym żywotnym interesem w Afganistanie było i pozostaje to samo: zapobieganie atakom terrorystycznym na Amerykę - oświadczył. Zapewnił przy tym, że USA zachowają możliwości uderzeń z powietrza, gdyby doszło do odrodzenia się grup terrorystycznych.

RadioZET.pl/politico.com/PAP (O. Górzyński)

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET