Atak na krymską bazę był dziełem ukraińskich sił specjalnych - pisze "Washington Post". Przedstawiciel władz w Kijowie nie zdradził szczegółów operacji poza tym, że kto stał za jej przeprowadzeniem.
Wcześniej ukraińskie siły powietrzne podały, że w wyniku eksplozji uszkodzonych zostało 9 samolotów. Lotnisko w Nowofedoriwce było używane do nalotów przeciwko Ukrainie.
Atak na Krymie. "Ukraina nie bierze odpowiedzialności"
Nowofedoriwka leży ponad 200 km za obecną linią frontu, daleko poza zasięgiem dotychczas używanej przez Ukrainę broni, nie licząc pocisków przeciwokrętowych Harpoon i Neptun.
Jak zauważa "Washington Post", ukraińscy komandosi zaangażowani są w kampanię infiltracji okupowanych przez wojska rosyjskie terytoriów i koordynacji z miejscowymi mieszkańcami. Działalność partyzantów była dotąd szczególnie aktywna w obwodzie chersońskim.
- Ukraina nie bierze odpowiedzialności za wtorkowe eksplozje w rosyjskiej bazie lotniczej na Krymie - oświadczył doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Mychajło Podolak i zasugerował, że za atak mogą być odpowiedzialni partyzanci - podała agencja Reutera, cytując wypowiedź Podolaka dla największej rosyjskiej niezależnej telewizji Dożd.
RadioZET.pl/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET