Lekarze chcą odłączyć chłopca od aparatury. Rodzice czekają na cud, błagając o kilka dni
Dramatyczna historia z Wielkiej Brytanii. Dziecko z mocno uszkodzonym mózgiem żyje dzięki podłączeniu do aparatury, którą lekarze zdecydowali się wkrótce odłączyć. Rodzice proszą ich o jeszcze kilka dni. Wierzą, że wydarzy się cud i Alfie się obudzi.
„The Daily Mirror” opisuje wzruszającą historię Alfiego Evansa. Chłopiec przebywa w Alder Hey Children's Hospital w Liverpoolu i może oddychać tylko dzięki specjalnej aparaturze. Pierwszego stycznia Tom i Kate (rodzice dziecka) dowiedzieli się, że dalsze leczenie jest bezcelowe i planowane jest zakończenie terapii. To oznacza śmierć dla Alfiego.
Lekarze chcą odłączyć Alfiego
Jak mówią lekarze, Alfie doznał „katastrofalnego” uszkodzenia mózgu, przez co nie widać szans na poprawę jego stanu zdrowia. Tymczasem rodzice proszą lekarzy o szanse, ponieważ oboje twierdzą, że ich dziecko reaguje na dotyk. Malec miał — ich zdaniem — poruszyć palcem w ich obecności. Lekarze nie dają temu wiary, tłumacząc, że to tylko drganie mięśni.
Rodzice błagają o jeszcze kilka dni
Urodzony w 2016 r. chłopiec — jak twierdzą jego rodzice — nie otrzymał od lekarzy prawidłowej diagnozy. Specjaliści uważają, że Alfie choruje na rzadką chorobę mitochondrialną. Tom i Kate zorganizowali transport dziecka do innego szpitala i proszą, aby do tego czasu podtrzymywać funkcje życiowe u ich synka. Na Facebooku powstał profil „Alfies Army” (Armia Alfiego — red.), gdzie już 44 tys. użytkowników trzyma kciuki za to, aby wydarzył się cud i Alfie się obudził.
Ich zdjęcia są naprawdę przejmujące:
Alfies ArmyRadioZET.pl/The Daily Mirror/Fakt24.pl/strz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET