"Zabijają i ścierają to miejsce z mapy Ukrainy". Sytuacja w Mariupolu jest krytyczna
400 tysięcy osób jest obecnie uwięzionych w oblężonym Mariupolu. Drogi wyjazdowe są zablokowane, brakuje żywności, leków, wody i prądu, ofiary chowane są już w zbiorowych mogiłach. Rosjanie nieustannie torpedują wszelkie próby pomocy humanitarnej. Sytuacja w nieustająco bombardowanym mieście jest krytyczna.
- 9 zdjęć Zobacz galerię
Władimir Putin chce złamać opór Ukraińców, doprowadzając do kryzysu humanitarnego. Z tym kryzysem od wielu dni mierzy się oblężony i bezlitośnie bombardowany Mariupol na południowym wschodzie kraju. W mieście brakuje dosłownie wszystkiego - wody, żywności, prądu. Każdego dnia w wyniku ostrzału giną ludzie, a ofiar jest tak dużo, że w mieście kopie się masowe groby.
- Ostatnie dni to piekło, armagedon, który zgotowały nam rosyjskie wojska faszystowskie. Cynicznie strzelają Gradami, ostrzeliwują osiedla mieszkalne, ostrzelali stację pogotowia - relacjonował jeszcze w czwartek wieczorem mer Mariupola Wadym Bojczenko. - Mariupol i Wołnowacha pozostają kompletnie zablokowane, chociaż zrobiliśmy wszystko, by mogły działać korytarze humanitarne. Rosyjskie wojsko nie wstrzymuje ognia - mówi prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. W tym samym czasie propagandowe rosyjskie media przekonują Rosjan, że to "ukraińscy nacjonaliści" blokują rosyjskie próby utworzenia korytarzy humanitarnych, a ludność cywilna jest przetrzymywana i wykorzystywana jako żywa tarcza.
Mariupol bez wody, prądu i żywności
Bez żywności, wody i ciepła jest obecnie 400 tys. mieszkańców - to informacje przekazane w sobotę wieczorem przez ukraińską rzeczniczkę praw człowieka, Ludmyłę Denisową, którą cytuje agencja Ukrinform. Denisowa podkreśla: sytuacja jest krytyczna. - Już 1582 zabitych. 400 tys. naszych obywateli znajduje się w oblężeniu. Nie mają żywności, wody i ciepła. Te bombardowania, do których dochodzi niemal co godzinę, zabijają i ścierają to miejsce z mapy Ukrainy - mówi.
- Wiem, że są próby, i gorąco modlimy się o to, aby ten ładunek humanitarny został dostarczony do Mariupola i by ludzie otrzymali pomoc - dodaje. - Wiemy, jak jest ciężko. Wiemy, ile ludzi zabito. Nigdy nie wybaczymy tych wszystkich ofiar spowodowanych przez Federację Rosyjską - mówi.
W Mariupolu działa biuro Czerwonego Krzyża. Ukrywa się tam obecnie ponad 60 osób. W sobotę Czerwony Krzyż udostępnił w mediach społecznościowych relację jednego z członków delegacji w Mariupolu, Saszy Wołkowa.
“Do schronu i piwnicy wpuściliśmy matki z dziećmi. Wszyscy pozostali dorośli i dzieci powyżej 12 roku życia śpią w naszym biurze. Jest naprawdę zimno. Mamy jeszcze trochę paliwa do generatorów – dzięki temu mamy elektryczność przez 3-4 godziny dziennie”
„Przywieźliśmy (do biura – red.) całe jedzenie, które mamy w naszych domach. Przeszukaliśmy zburzone i uszkodzone domy naszych kolegów, aby zabrać stamtąd resztki jedzenia. Żywności wystarczy jeszcze na kilka dni”
“Oblężony Mariupol to obecnie najgorsza katastrofa humanitarna na świecie” - pisał w piątek szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba na Twitterze.
Przypomnijmy, że w sobotę wojska rosyjskie przechwyciły konwój humanitarny, który do obleganego Mariupola jechał z Zaporoża. „Na każdym punkcie kontrolnym okupanci przemocą wyjmowali jedzenie, odzież i środki higieny” – relacjonowano.