Miedwiediew przedstawił "półtora scenariusza" na zakończenie wojny. "Trzeciej opcji nie ma"

2 min. czytania
26.08.2022 11:25
Obserwuj nas na Google

Dmitrij Miedwiediew znów pochwalił się swoimi "przemyśleniami". Tym razem opublikował "polemikę" z artykułem na "Guardianie" i zaprezentował własną wizję przyszłości, w której oczywiście to Rosja zostaje uznana za zwycięzcę wojny w Ukrainie.

Miedwiediew
fot. AP Photo/Alexander Zemlianichenko/East News

Dmitrij Miedwiediew nie daje o sobie zapomnieć i regularnie pozwala sobie na skandaliczne lub kontrowersyjne wypowiedzi. Przekonywał m.in., że Polska chce zaanektować zachodnią część Ukrainy, a także, że 90 proc. Europejczyków nie stoi po stronie "reżimu w Kijowie".  Tym razem postanowił polemizować z artykułem w "Guardianie".

Miedwiediew przedstawił "półtora scenariusza" wojny w Ukrainie

Brytyjski dziennik opublikował pięć scenariuszy na najbliższe pół roku. Zakładają one m.in. że wojna w Ukrainie może potrwać rok, a jej intensywność będzie maleć, że Rosjanie skupią się na utrzymaniu zdobytych terenów, że Ukraina będzie kontynuować walkę partyzancką, a Zachód zdecyduje, czy pomoże jej wygrać z okupantem.

Redakcja poleca

Żadna z hipotez nie zakłada pełnego zwycięstwa Rosji, a tego chyba oczekuje Miedwiediew. Były prezydent Rosji opublikował na Telegramie wpis, w którym kpił, że "analitycy wszelkiej maści prognozują rozwój konfliktu w Ukrainie" i że te prognozy "powstają w Kijowie i stowarzyszonych z Ukrainą krajach Zachodu".

"W rzeczywistości wszystko to jest czystym kłamstwem i demagogią, aby manipulować elektoratem" - stwierdził, dodając, że w tej sprawie istnieje "jedynie półtora scenariusza".

"Pierwszy to osiągnięcie wszystkich celów strategicznych 'specjalnej operacji wojskowej' i jednoznaczne uznanie jej wyników w Kijowie. Drugi to wojskowy zamach stanu na Ukrainie, a dopiero potem uznanie wyników »specjalnej operacji wojskowej«. To wszystkie opcje. Trzeciej nie ma" - napisał.

RadioZET.pl/Telegram/Guardian

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET