`

Niespodziewana decyzja Putina. Znamy datę. "Próbuje zyskać na czasie"

2 min. czytania
15.10.2022 09:04
Obserwuj nas na Google

"Częściowa mobilizacja" w Rosji ma się zakończyć "za około dwa tygodnie". W tym samym czasie zacznie się "odroczony wcześniej jesienny pobór" - podaje amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Według mediów Kreml próbuje zyskać na czasie i doprowadzić do zawieszenia broni w Ukrainie.

Władimir Putin
fot. AP/Associated Press/East News

Zapowiedziane przez Kreml zawieszenie mobilizacji w Rosji wynika prawdopodobnie z potrzeby odciążenia komisji uzupełnień - tak, by mogły się one zająć jesiennym poborem w Rosji - ocenia w najnowszej analizie amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

Putin zawiesza mobilizację, by ułatwić organizację poboru

Amerykański think tank zauważa, że Władimir Putin ogłosił w piątek, iż "częściowa mobilizacja" zakończy się "za około dwa tygodnie", a w tym samym czasie zacznie się "odroczony wcześniej jesienny pobór".

ISW przypomina, że Putin wcześniej przełożył pobór z 1 października na 1 listopada, prawdopodobnie dlatego, że komisje uzupełnień zajęte były mobilizacją. "Putin chce więc zapewne zatrzymać albo zakończyć swoją częściową mobilizację, aby uwolnić zasoby biurokratyczne na rzecz poboru" - podsumowują analitycy.

Redakcja poleca

ISW zwraca uwagę, że jesienny pobór przewiduje powołanie 120 tys. mężczyzn w Rosji, ale aneksja okupowanych obszarów Ukrainy "zmienia metodę obliczania". Podczas gdy prawo rosyjskie nie zezwala na wysyłanie żołnierzy poborowych za granicę, to Moskwa uważa teraz tereny okupowane za swoje terytoria, a więc legalizuje użycie poborowych na linii frontu - ocenia ISW.

"Putin nie zamierza zakończyć w ten sposób wojny, lecz przeciwnie - stara się dojść do porozumienia w sprawie zawieszenia broni, aby zyskać na czasie" - tak skomentował decyzję rosyjskiego przywódcy latynoamerykański portal INFOBAE, powołując się na źródła moskiewskie.

W analizie opublikowanej w piątek wieczorem (czasu lokalnego) amerykański think tank wyraża wątpliwość, czy Alaksandr Łukaszenka przystąpi do wojny po stronie Rosji. Tworzyłoby to bowiem "zagrożenie dla zdolności jego reżimu do utrzymania się", ponadto jakość armii białoruskiej jest niska - argumentują analitycy. Oceniają, że Moskwa "prawdopodobnie używa jako oręża obaw o dołączenie się Białorusi do wojny - po to, by przykuć oddziały ukraińskie do granicy ukraińsko-białoruskiej".

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET