Putin nie blefuje z bronią jądrową. "Pojawia się bardzo ważny wymiar Polski"
- Nie można lekceważyć (gróźb użycia broni jądrowej przez Putina - red.), ale też nie można popaść w taki paraliż: “nic nie robimy, bo się boimy” - powiedziała na antenie Radia ZET była ambasador Polski w Rosji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Stwierdziła, że prezydent Rosji nie blefuje, ale w przypadku ataku, NATO odpowie. Zwróciła również uwagę na rolę Polski.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w programie Popołudniowy Gość Radia ZET została zapytana, czy Władimir Putin może użyć broni jądrowej. - Nie można tego traktować jako blefu, że Putin sobie coś mówi - uważa była ambasador.
- Zbyt wiele rzeczy dotąd się wydarzyło, które brano jako “ot, tylko sobie mówi” - mówiła. - Mamy do czynienia z graczem, którego racjonalność wymyka się naszej racjonalności, zdesperowanym, zdeterminowanym, który nie ma dokąd się cofnąć - stwierdziła Pełczyńska-Nałęcz.
Pełczyńska-Nałęcz: Putin nie blefuje, gdy grozi bronią jądrową
Rozmówczyni Radia ZET dodała, że w związku z tym nie można wykluczyć, że jeżeli Putin “zostanie totalnie przyparty do ściany”, zdecyduje się przekroczyć “czerwoną linię” i użyje broni nuklearnej. - Teraz sobie doprecyzujmy, co by to właściwie miało znaczyć. W pierwszym kroku mowa raczej o broni taktycznej, czyli uderzającej w bardzo ograniczonym zakresie. Byłaby to bardziej demonstracja, że “mogę”, niż od razu wielkie zniszczenie - mówiła Pełczyńska-Nałęcz.
Była ambasador zaznaczyła, że Putin użyłby broni jądrowej “raczej w Ukrainie, niż gdziekolwiek indziej”. Prowadząca Beata Lubecka dopytała, czy taki “atak można przeprowadzić blisko granicy z Polską”. - Można, ale zważywszy na ograniczony zasięg, to w pierwszym kroku to by było pokazanie: “nie tylko mówię, ale mogę” - podkreśliła Pełczyńska-Nałęcz.
ZOBACZ TAKŻE: Broń nuklearna zostanie rozmieszczona w Polsce? "Był taki temat z USA"
Jak należy do tej sprawy podchodzić? - Nie można lekceważyć, ale też nie można popaść w taki paraliż: “nic nie robimy, bo się boimy”. Ten szantaż pozostaje, jeżeli my się nawet teraz wycofamy, to wtedy Putin postawi kolejne żądania i powie “broń atomowa”, a potem postawi kolejne i znowu powie “broń atomowa”. To nie jest metoda, żeby ustępować, bo druga strona będzie eskalować żądania - tłumaczyła ekspertka.
Była ambasador dodała, że “trzeba się do tego przygotować, nawet jeśli jest to cztery, trzy, dwa procent”. - Jestem przekonana, że tylnymi kanałami dostają Rosjanie informacje od Amerykanów, co zostanie zrobione. My nie wiemy, jakie to są informacje - zastrzegła.
"Polska powinna zabiegać o to, by być w Nuclear Sharing"
- Szef unijnej dyplomacji powiedział, że w przypadku rosyjskiego ataku bronią jądrową, rosyjska armia zostanie unicestwiona atakami bronią konwencjonalną - wtrąciła Lubecka.
- I to jest dokładnie to. Prawodopodobnie to Rosjanie słyszą, tylko w większych szczegółach, że będzie nie nuklearna, bo eskalacja nuklearna oznacza koniec świata, ale tradycyjna odpowiedź. Oznaczałoby to wejście NATO w zwarcie z Rosją. Tu jest bardzo ważny wymiar Polski. Jest taki program natowski, nazywa się Nuclear Sharing, w którym Polski nie ma. Polska powinna zabiegać o to, aby stać się częścią tego programu - uważa Pełczyńska-Nałęcz. - Nie jesteśmy członkiem NATO drugiej kategorii - dodała.
Nuclear Sharing polega na udostępnianiu broni jądrowej w ramach NATO. Trzy państwa Paktu Północnoatlantyckiego dysponują bronią jądrową: Francja, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Natomiast Nuclear Sharing objęte są: Belgia, Holandia, Niemcy, Włochy i Turcja.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET