`

Ostrzegają Polskę przed prowokacjami Kremla. "Rosja chce politycznego skandalu"

3 min. czytania
11.07.2022 11:40
Obserwuj nas na Google

W ostatnich dniach aktywizują się również środowiska, które od lat kooperują z rosyjskim aparatem propagandowym. Część z nich organizuje manifestacje o charakterze upamiętniania ofiar rzezi wołyńskiej. Wydarzenia te mają jednak przede wszystkim charakter natury politycznej, spychając kwestie upamiętniania ofiar rzezi na plan drugi - mówi Michał Marek, ekspert ds. dezinformacji. W rozmowie z Wirtualną Polską ostrzega przed możliwymi prowokacjami wokół rocznicy zbrodni na Wołyniu.

Rosja
fot. Natalia Kolesnikova/AFP/East News

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej to święto obchodzone corocznie 11 lipca. Jest ono poświęcone pamięci ofiar rzezi wołyńskiej.

Rzeź wołyńska. Rocznica zbrodni w cieniu wojny w Ukrainie

Choć temat ten od zawsze budzi kontrowersje, dzieląc przy tym oba narody, to dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. Relacje polsko-ukraińskie wydają się być dobre, być może najlepsze od lat, przede wszystkim z uwagi na solidarność i wsparcie, jaką Polacy okazali Ukraińcom po tym, jak ich ojczyznę brutalnie zaatakowała Rosja.

Redakcja poleca

I mowa tu zarówno o pomocy, jaką w odruchu serca kierowali zwykli mieszkańcy Polski - udzielając schronienia, dzieląc się jedzeniem, prowadząc zbiórki darów dla uchodźców - jak i o stosunkach politycznych.

Przykładem tych drugich mogą być kontakty Wołodymyra Zełenskiego z Andrzejem Dudą oraz wystąpienie tego drugiego w ukraińskim parlamencie, podczas którego polski prezydent podkreślał przyjaźń łączącą Warszawę i Kijów oraz potępił działania Kremla. Duda przemawiał w Radzie Najwyższej Ukrainy jako pierwsza zachodnia głowa państwa.

"Rosjanie kreują Ukraińców na wrogów Polski"

Czy w takim razie coś jest w stanie zakłócić tę atmosferę przyjaźni? Przed takim ryzykiem ostrzegają specjaliści, m.in. Michał Marek, autor monografii "Operacja Ukraina" oraz ekspert w dziedzinie dezinformacji. W rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, że rocznica rzezi wołyńskiej do dla Rosjan "okazja do działania".

- Z jednej strony emitują materiały rosyjskojęzyczne, które oddziałując na Ukraińców, mają na celu deprecjacje obrazu Polski i Polaków. Z drugiej strony rosyjskie ośrodki propagandowe oddziałujące na Polaków promują materiały kreujące Ukraińców na "wrogów Polski", którzy rzekomo stanowią dla nas zagrożenie - mówi. Dodaje, że wzmożoną aktywność w mediach społecznościowych prowadzą antyukraińsko nastawione grupy, określające się jako "propolskie" i "wolnościowe". 

W ostatnich dniach aktywizują się środowiska, które od lat kooperują z rosyjskim aparatem propagandowym. Część z nich organizuje manifestacje o charakterze upamiętniania ofiar rzezi wołyńskiej. Wydarzenia te mają jednak przede wszystkim charakter natury politycznej, spychając kwestie upamiętniania ofiar rzezi na plan drugi - Michał Marek

Marek zauważa, że jednym z kluczowych wątków pojawiających się w antyukraińskiej propagandzie jest rzekome "tuszowanie winy" i wybielanie sprawców zbrodni na Wołyniu przez rząd w Kijowie. Wspomniane zaś powyżej demonstracje, mające teoretycznie upamiętniać ofiary ludobójstwa, w rzeczywistości są ochoczo wykorzystywane przez rosyjski aparat dezinformacyjny do rozpowszechniania opinii, jakoby Polacy byli wrogo nastawieni do swoich wschodnich sąsiadów.

Redakcja poleca

Rozmówca Wirtualnej Polski podkreśla, że wkrótce może dojść do prowokacji, "do ataków fizycznych lub np. do ataku cybernetycznego, który będzie miał na celu wywołanie politycznego skandalu". Chodzić może o próbę udowodnienia "niewdzięczności" Ukraińców za pomoc okazaną im przez Polaków.

- Możliwości jest bardzo wiele. Ważne, aby w przypadku zaistnienia takiego zjawiska, społeczeństwo podeszło w sposób wyważony do danych doniesień. Wszystkie takie działania sprowadzają się do tego, aby przekonać Polaków, iż Ukraińcom nie warto pomagać. Rosjanom chodzi o zablokowanie polskiego wsparcia dla Kijowa - dodaje.

Rzeź wołyńska. Ukraińscy nacjonaliści zamordowali ok. 100 tys. Polaków

Sprawcami Zbrodni Wołyńskiej były Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów - frakcja Stepana Bandery, podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia oraz ludność ukraińska uczestnicząca w mordach polskich sąsiadów. OUN-UPA nazywała swoje działania "antypolską akcją". To określenie ukrywało zamiar, jakim było wymordowanie i wypędzenie Polaków.

Za przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na polskiej ludności cywilnej bezpośrednią odpowiedzialność ponosi główny dowódca UPA, Roman Szuchewycz. 11 i 12 lipca 1943 r. UPA  dokonała skoordynowanego ataku na polskich mieszkańców ok. 150 miejscowości w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach.

Doszło do mordów w świątyniach m.in. w Porycku (dziś Pawliwka) i Kisielinie. Około 50 kościołów katolickich na Wołyniu zostało spalonych i zburzonych. Badacze obliczają, że tylko tego jednego dnia, 11 lipca, mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Akcja UPA była kulminacją trwającej już od początku 1943 r. fali mordowania i wypędzania Polaków z ich domów, w wyniku której na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków.

RadioZET.pl/PAP/wp.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET