Potężny pożar składu ropy w Biełgorodzie. Siły Zbrojne Ukrainy zabierają głos
W piątek doszło do ogromnego pożaru w magazynach ropy w Biełgorodzie w Rosji. W sprawie pojawia się wiele sprzecznych informacji. Wiele doniesień mówi o tym, że atak może być rosyjską prowokacją. W południe Siły Zbrojne Ukrainy zamieściły jednak w sieci nagranie z opisem, z którego wynika, że za wybuchem stoi lotnictwo ukraińskie.
W piątek rano w rosyjskim Biełgorodzie, położonym ok. 40 km od granicy z Ukrainą, doszło do potężnego pożaru składu ropy. Wiaczesław Gładkow, gubernator obwodu biełgorodzkiego, poinformował, że rannych zostało dwóch pracowników bazy.
Z początku portal NEXTA, cytując lokalne władze, informował, że zdaniem Rosjan wybuch był efektem ukraińskiego nalotu. Według niemieckiego "Bilda" była to prowokacja rosyjskich wojsk, w celu prowadzenia dalszych krwawych ataków na Ukrainę.
Atak na magazyny ropy w Biełgorodzie
"Ukraiński Sztab Generalny powiedział mojemu koledze Filippowi Piatovowi, że >>nie ma informacji<< o tym, że to siły ukraińskie zaatakowały magazyny ropy, dając do zrozumienia, że atak mógł być rosyjską operacją pod fałszywą flagą" - napisał na Twitterze Julian Roepcke. - Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć. Nie mam kompletu informacji wojskowych - powiedział szef ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba, komentując sprawę.
Jednak Siły Zbrojne Ukrainy zamieściły film w mediach społecznościowych z wymownym komentarzem. "Biełgorod. Ukraińskie lotnictwo działa! Chwała Ukrainie" - czytamy w poście. Jednocześnie Ministerstwo Obrony Ukrainy zaprzeczyło informacjom, by "wojsko ukraińskie uderzyło w zbiorniki ropy w Biełgorodzie" - donosi ukraińskie wydanie Today.
Kilka dni wcześniej, we wtorek 29 marca niedaleko Biełgorodu doszło do eksplozji w bazie wojskowej, w wyniku których ranni zostali rosyjscy żołnierze.
Wojna w Ukrainie na żywo
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET