Rzeka spłynęła krwią. Władze zataiły informacje o wielkiej epidemii
Do sieci trafiły przerażające zdjęcia rzeki Imjin-gang, płynącej przez obie Koree. Na fotografiach rodem z filmów grozy widzimy, że woda w rzece ma kolor czerwony. Fakty są szokujące. W wyniku silnych deszczów, do miejscowego strumienia spłynęła krew z ciał ok. 47 tysięcy ubitych, potencjalnie zainfekowanych świń.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Korea Południowa cały czas zmaga się z epidemią afrykańskiego pomoru świń. Według aktualnych szacunków, odstrzelono do tej pory ponad 380 tysięcy zwierząt. Choroba dotarła do kraju z terenów Korei Północnej. Reżim Kim Dzong Una przez cały czas sprawę ukrywał.
Jednym z efektów walki z epidemią, były wydarzenia zarejestrowane nad rzeką Imjin-gang. W wyniku silnych opadów deszczu, do rzeki spłynęła krew z ciał blisko 47 tysięcy ubitych świń, znajdujących się w pobliskiej hali. Mieszkańcy tamtejszych okolic przyznają, że odór pochodzący z rzeki "był nie do zniesienia". Ludzie bali się nawet iść do pracy.
Sprawą krwi w rzece Imjin-gang zajął się południowokoreański resort środowiska. - W tym momencie nie ma już krwi w strumieniu - wyjaśnia ministerstwo.
Tajemnicze zniknięcie żony Kim Dzong Una. Nie widziano jej od 4 miesięcyDo walki z epidemią afrykańskiego pomoru świń, rząd Korei Południowej zaangażował wojsko i jednostki specjalne. Nad strefą zdemilitaryzowaną krążą śmigłowce, które spryskują teren środkami dezynfekującymi. W okolicy rozstawieni są także snajperzy, którzy wypatrują przekraczających granicę dzików.
RadioZET.pl/ BBC
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET