Ambasador Polski: papież Franciszek miał kategoryczny zakaz, do którego się nie zastosował

3 min. czytania
23.04.2025 10:49
Obserwuj nas na Google

Papież Franciszek był człowiekiem bardzo zdeterminowanym. Do tego stopnia, że jeśli któryś z jego współpracowników na coś się nie zgadzał, on odpowiadał, że może robić to sam (...) Wszyscy wiedzieli, że jeśli on tak mówi, to tak się stanie - wspomina w rozmowie z reporterem Radia ZET Krzysztofem Grządzielskim Adam Kwiatkowski, ambasador Polski przy Watykanie. 

papież Franciszek
fot. Iacobucci Marco/IPA/ABACA/Abaca/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak ambasador Polski przy Watykanie wspomina pontyfikat papieża Franciszka.
  • Dlaczego, zdaniem Adama Kwiatkowskiego, papież nie stosował się do zaleceń lekarzy. 
  • Co zmienił w Watykanie papież Franciszek. 

Ambasador Polski: zrozumieliśmy, że to było swoiste pożegnanie papieża Franciszka 

W ostatnich dniach swojego życia papież Franciszek dokładał wszelkich starań, aby być w bliskiej relacji z wiernymi. Ambasador Polski przy Watykanie Adam Kwiatkowi zwraca uwagę na fakt, że miało to miejsce nawet dzień przed jego śmiercią, w Wielką Niedzielę.

- Na placu św. Piotra błogosławił miastu i światu. Wprawdzie nie przeczytał sam swojego przesłania na święta, bo nie był już w stanie, ale zostało ono odczytane w jego obecności. Później, ku zdumieniu zdecydowanej większości osób - w tym nas dyplomatów - papież po błogosławieństwie ruszył papamobile po to, by być blisko z ludźmi. W Poniedziałek Wielkanocny zrozumieliśmy, że to było swoiste pożegnanie - mówi w rozmowie z reporterem Radia ZET Krzysztofem Grządzielskim. 

Jak zauważa, jego zamiary często pozostawały w sprzeczności z zaleceniami lekarzy. - Papież wiedział, że z jego zdrowiem jest niedobrze. Miał jasne instrukcje od lekarzy, którzy go prowadzili. Wszyscy dobrze wiemy, że się do nich nie zastosował. Po opuszczeniu szpitala miał w zasadzie kategoryczny zakaz jakichkolwiek czynności, a on po zaledwie kilkunastu dniach wrócił do wielu aktywności - wyjaśnia ambasador.

- Miał wiele problemów z tymi chorobami, które również go ograniczały, ale przypomnijmy, że w zeszłym roku odbył trzy pielgrzymki. Dotarł nawet - co wielu ludziom wydawało się niemożliwe - na koniec świata. Był człowiekiem bardzo zdeterminowanym. Do tego stopnia, że jeśli któryś z jego współpracowników na coś się nie zgadzał, on odpowiadał, że może robić to sam. Podjął decyzję, że pojedzie sam do Iraku, jeśli te osoby nie chcą mu towarzyszyć. Wszyscy wiedzieli, że jeśli on tak mówi, to tak się stanie - opowiada Kwiatkowski.

Redakcja poleca

Ambasador Kwiatkowski: myślę, że wiele osób zacznie studiować pontyfikat papieża Franciszka 

- Papież Franciszek pozostawał aktywny również politycznie. Przypomnijmy, że ostatnia osoba z tego świata, z którą się widział, to wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. Nie tak dawno temu był u niego król Karol III. Odszedł niezwykły człowiek i w tych dziwnych czasach, w których żyjemy, zamyka się kolejna księga historii. Myślę, że wiele osób zacznie studiować pontyfikat Franciszka - zauważa ambasador. 

Ten 12-letni okres Kwiatkowski wspomina jako czas otwartego dialogu papieża ze światem - Z mojej perspektywy, krótkiego pobytu w Watykanie, to był człowiek otwarty na ludzi i relacje. Nawet, jeśli się z kimś nie zgadzał. Był zainteresowany, pytał, ale także sprzeciwiał się chociażby konfliktom zbrojnym. Apelował o pokój, chociaż jak wiemy, te apele często nie przynosiły oczekiwanych rezultatów - mówi. 

- Nawet jeśli sięgniemy do jego ostatnich słów, zobaczymy człowieka, który z pewnością zmienił tez Watykan, ku zadowoleniu jednych, a niezadowoleniu drugich. Zmienił wiele rzeczy trwale i na zawsze zapisał się w historii Kościoła i świata. Myślę, że w ciągu następnych dni przekonamy się, że przyjedzie pożegnać go wiele przywódców z całego świata. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET