Belfast zapłonął. Brutalny atak nożownika z Sudanu wywołał gigantyczne protesty
W Belfaście wybuchły gigantyczne protesty po brutalnym ataku ze strony 30-letniego nożownika Hadiego Alodidiego. Policja poinformowała, że ofiara Sudańczyka straciła w wyniku ataku oko. Na ulice miasta wyszły wieczorem setki zamaskowanych demonstrantów. Część przemocy skierowana była przeciwko mieszkającym w mieście imigrantom.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie obrażenia odniósł Steven Oglivy w wyniku ataku.
- Co spowodowało zamieszki w Belfaście po ataku nożownika z Sudanu.
- Dlaczego zamieszki skierowano przeciwko imigrantom.
- Co przekazał premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Belfast. Ogromne zamieszki po ataku nożownika z Sudanu
Setki osób wyszły na ulice Belfastu po brutalnym ataku nożownika z Sudanu. Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 22.30 na Kinnaird Avenue w północnym Belfaście. Według świadków 30-latek zaatakował innego mężczyznę, zadając mu ciosy w twarz, szyję i plecy. Ofiara w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Przedstawicielka policji oświadczyła w sądzie, że ofiarą był Steven Oglivy, pracownik ochrony zdrowia, który w wyniku ataku stracił lewe oko, doznał urazu prawego oraz obrażeń szyi i pleców.
W sieci pojawiły się wyjątkowo drastyczne nagrania, na których widać, jak Sudańczyk przygniata ofiarę do ziemi i wielokrotnie ją rani. Agresora obezwładnili przechodnie.
Podejrzany pojawił się rano w sądzie w Belfaście. Nazywa się Hadi Alodid. BBC podaje, że podczas posiedzenia pomagał mu arabski tłumacz, a trzydziestoletni mężczyzna odmówił skorzystania z pomocy prawnika. Według policji, gdy po ataku trafił do szpitala, powiedział medykom opatrującym mu rękę, że ich zabije. Według wcześniejszych informacji brytyjskiego MSW Alodid pochodzi z Sudanu, miał status uchodźcy i wizę ważną do 2028 roku.
Policja zatrzymała ponad 100 osób po zamieszkach w Belfaście
Po tym brutalnym zdarzeniu w mieście wybuchły ogromne protesty i zamieszki. Północnoirlandzka policja potwierdziła, że dwóch funkcjonariuszy zostało rannych, zatrzymano łącznie ponad 100 osób. Część przemocy skierowana była przeciwko mieszkającym w mieście imigrantom. Płonące domy i samochody, policyjne barykady na ulicach i starcia z policją - tak wyglądał minionej nocy Belfast. Służby ewakuowały ludzi z płonących domów, a w kilku miejscach podpalono samochody. W Newtownabbey na północnych obrzeżach Belfastu, w kierunku policjantów poleciały butelki z benzyną. Na wschodzie demonstranci spalili autobus sieci Glider.
Niespokojnie było także poza stolicą. W Portadown ktoś podpalił policyjny radiowóz, a w Ballyclare zaatakowany został turecki salon fryzjerski. Do mniejszych demonstracji doszło też minionej nocy w Szkocji, między innymi w Edynburgu i Szkocji.
„Chcę powiedzieć jasno: akty przemocy i podpalenia (...) są całkowicie nieuzasadnione” - powiedział w Izbie Gmin premier Keir Starmer, zastrzegając, że „ludzie są słusznie wstrząśnięci brutalnym atakiem”, do którego doszło w poniedziałek w nocy na północy stolicy Irlandii Północnej.
Źródło: Radio ZET/PAP