Białoruś zaatakuje Ukrainę? "Chodzi o demonstrację siły"

3 min. czytania
28.08.2024 10:25
Obserwuj nas na Google

Według ukraińskiego MSZ Białoruś koncentruje w pobliżu granicy z Ukrainą znaczne ilości sprzętu wojskowego i żołnierzy. - Białoruś jest zbyt słaba militarnie, aby mogła przeprowadzić atak na Ukrainę – ocenia w rozmowie z RadioZET.pl Kamil Kłysiński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. Po co zatem Łukaszenka zebrał żołnierzy i sprzęt przy granicy?

fot. Laski Diffusion/Laski Diffusion/East News

Wojna w Ukrainie. Białoruś zaatakuje?

- Białoruś nie posiada wystarczająco silnej, wyposażonej i wyszkolonej armii, aby zaatakować Ukrainę - twierdzi Kłysiński, specjalista od polityki zagranicznej i wewnętrznej Białorusi. Według Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Kijowie Białorusini koncentrują sprzęt wojskowy w rejonie Homla pod pozorem ćwiczeń. - Ciężki sprzęt rzeczywiście pojawił się, ale nie w takiej liczbie jak niektórzy wskazują. Samym sprzętem nie wygra się wojny. Potrzebni są też ludzie - analizuje sytuację nasz rozmówca.

Grupa monitorująca aktywność wojsk Biełaruski Hajun poinformowała w niedzielę, 26 sierpnia, że obecność białoruskich żołnierzy przy granicy z Ukrainą nie stwarza żadnego zagrożenia. Według białoruskiego kanału w pobliżu Homla jest zaledwie 1100 osób z wojska i to na głębokości do 50 kilometrów od granicy. - To nawet na wypad dywersyjny jest za mało - komentuje Kłysiński.

Redakcja poleca

Według eksperta sojusznik Moskwy jest zbyt słaby militarnie, aby mógł przeprowadzić atak na Ukrainę. Jedynie byłby w stanie wspomóc wojska Putina w natarciu. Nic jednak nie zapowiada rosyjskiej ofensywny z Białorusi. - Na jej terenie nie ma żadnych wojsk rosyjskich. Są bardzo niewielkie grupy żołnierzy, personel techniczny i tyłowy. Nie ma nawet dywizji, czy brygady rosyjskiej, która mogłaby uczestniczyć w jakichkolwiek działaniach wojennych. Wszystkie rosyjskie siły wojskowe, szczególnie te najlepsze, walczą na Ukrainie.

Łukaszenka niegotowy na wojnę

Po co zatem Aleksandr Łukaszenka zebrał żołnierzy i sprzęt wojskowy nieopodal granicy z Ukrainą? - Chodzi raczej o demonstrowanie pewnej obecności wojskowej, lojalności wobec Moskwy i gotowości do obrony granicy - twierdzi Kłysiński.

Jak tłumaczy ekspert, trwa również wojna informacyjna i dezinformacyjna, w której służby rosyjskie i białoruskie są biegłe. - To także budowanie pewnej niepewności i prowokowanie, chociażby mediów, które aż zbyt chętnie podjęły ten wątek. Niestety, jest przez to dużo zamieszania wokół tego tematu. Myślę, że to też był cel władz rosyjskich i białoruskich, żeby po prostu narobić zamieszania - ocenia.

Redakcja poleca

Oprócz tego może chodzić również o sprowokowanie działań po stronie armii ukraińskiej. - Być może w ten sposób chcieli też zaszkodzić stronie ukraińskiej, żeby przekierowała część jednostek na granicę z Białorusią - zastanawia się ekspert.

Jak tłumaczy Kłysiński, Aleksandr Łukaszenka jest niechętny, aby bezpośrednio walczyć z Ukrainą. Jego nastroje podziela również białoruskie społeczeństwo. - Dominują postawy pacyfistyczne. Oczywiście wszyscy wiedzą, że muszą poprzeć Rosję. Jedna część z nich wierzy w to, co mówi Rosja, druga wie, że nie ma innego wyjścia - mówi ekspert i dodaje: - Łukaszenka wie, że zdał się na łaskę Rosji po 2020 roku i musi być lojalny, ale też nie jest gotowy do tego, aby narażać stabilność swojego systemu poprzez bezpośredni udział w wojnie.

“Ukraina ma prawo stosować zagrywki informacyjne”

MSZ w Kijowie podkreśliło, że prowadzenie ćwiczeń w strefie przygranicznej oraz w pobliżu elektrowni jądrowej w Czarnobylu stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy i bezpieczeństwa światowego. "Wzywamy władze Białorusi, aby pod naciskiem Moskwy nie popełniły tragicznych dla własnego kraju błędów, a jej siły zbrojne zaprzestały nieprzyjaznych działań i wycofały wojska z granicy państwowej Ukrainy na odpowiednią odległość" - zaapelowało ukraińskie MSZ.

Kamil Kłysiński z OSW twierdzi, że oświadczenie Ukraińców jest na wyrost i niekoniecznie musi odzwierciedlać powagi sytuacji. - Ukraina się broni i walczy o przetrwanie. Ma prawo stosować różnego rodzaju zagrywki informacyjne. To oświadczenie ukraińskiego MSZ-u też może być pewnego rodzaju oddziaływaniem informacyjnym, ale też ostrzeżeniem pod adresem Mińska, aby nie szedł dalej. Jedno drugiego nie wyklucza - uważa ekspert.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET