Piorun poraził 11-latków. Jeden nie żyje, drugi jest w śpiączce
Piorun uderzył w płytę stadionu w naddunajskim mieście Ruse (Bułgaria), zabijając 11-letniego chłopca. Drugi z młodzików w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala - poinformowało w czwartek bułgarskie radio publiczne.
Do zdarzenia doszło w środę 30 sierpnia późnym popołudniem podczas treningu drużyny piłkarskiej młodzików. Trener Dinko Dermendżijew przekazał, że "nic nie zwiastowało silnej burzy, która zaczęła się dosłownie w sekundy".
Piorun poraził 11-latków. Jeden nie żyje, drugi jest w śpiączce
- Gdyby były prognozy, nie zostawilibyśmy dzieci na boisku – oświadczył trener chłopców. Młodzi piłkarze ćwiczyli na treningowym boisku klubu Dunav Ruse, kiedy nadciągnęła burza z piorunami.
Bułgarska agencja Novinite podała, że drugi z porażonych przez piorun chłopców był reanimowany. Udało się przywrócić mu podstawowe czynności życiowe, ale pozostaje w śpiączce farmakologicznej. Jego stan ma się poprawiać.
W czwartek eksperci kryminalistyki i rzeczoznawcy, po wizji lokalnej na stadionie, stwierdzili, że nie był on dobrze zabezpieczony, m.in. konieczne jest zamontowanie tam systemu odgromowego.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET