Romanowski uciekł do Naddniestrza? Władze Mołdawii przerywają milczenie
Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych mołdawskiego rządu odpowiedzialne za separatystyczny region Naddniestrze poinformowało w czwartek, że nie posiada informacji na temat byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Ponadto, jak twierdzą jego przedstawiciele, nie dostali oficjalnej prośby w tej sprawie od polskich władz. Głos w sprawie zabrał również szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty postawiono Marcinowi Romanowskiemu.
- Co oznacza list żelazny i kto go złożył.
- Jak do sprawy odniósł się szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Władze Mołdawii o Romanowskim: nie dostaliśmy oficjalnej prośby
„Nie mamy informacji i nie dostaliśmy oficjalnej prośby w tej sprawie” – tak na pytanie PAP odpowiedziało mołdawskie Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych, które m.in. odpowiada za koordynację reintegracji kraju z Naddniestrzem i podlega wicepremierowi ds. reintegracji Valeriu Chiveriemu. Przypomnijmy: w środę rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie ds. karnych sędzia Anna Ptaszek przekazała, że do sądu wpłynął wniosek byłego wiceministra sprawiedliwości i posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego.
To dokument dający podejrzanemu lub oskarżonemu możliwość odpowiadania z wolnej stopy pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się w terminie na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Rzeczniczka dodała, że z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza.
Polski minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak powiedział w czwartek w Radiowej Jedynce, że ze względu na separatystyczny charakter Naddniestrza nie działają tam standardy europejskie związane z nakazami aresztowania. – W związku z tym nasze służby, prokuratura, policja zwracają się do różnych służb partnerskich, mołdawskich, bo jednak formalnie to jest część Mołdawii – zaznaczył. Mołdawskie władze podkreślają, że „region naddniestrzański Republiki Mołdawskiej wciąż pozostaje poza efektywną kontrolą władz konstytucyjnych ze względu na brak ostatecznego rozwiązania konfliktu naddniestrzańskiego”.
„Uciekanie pod parasol rosyjski jest najgorsze z możliwych"
Nieuznawane na arenie międzynarodowej Naddniestrze jest separatystycznym regionem Mołdawii, który od upadku ZSRR utrzymuje faktyczną niezależność. Położone przy granicy z Ukrainą Naddniestrze jest silnie związane militarnie, politycznie i gospodarczo z Rosją. Głos w sprawie zabrał również w czwartek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jego zdaniem do Naddniestrza „nie wjeżdża się ot tak”. – Jeżeli to prawda, jeżeli [Romanowski – red.] jest w Naddniestrzu, w republice przez nikogo nieuznawanej, de facto kontrolowanej w stu procentach przez Rosję, to musiało się to odbywać za pośrednictwem i przy udziale Federacji Rosyjskiej – na przykład jej służb specjalnych albo osób, które udzielają ze strony Federacji Rosyjskiej pomocy – powiedział szef MON. Jego zdaniem, jeśli Romanowski faktycznie przebywa w Naddniestrzu, pokazywałoby to, „do jakich środków i miejsc mogą się udać, bo wiedzą, ile brudu mają za paznokciami, do jakiej sytuacji doprowadzili wymiar sprawiedliwości i w jakim procederze brali udział”.
– Uciekanie pod parasol rosyjski jest najgorsze z możliwych, bo nie dość, że tchórzą, to jeszcze idą do wroga Polski – dodał wicepremier. Romanowski ma sformułowane zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET