Dramat Polaków na Mont Blanc. 20-latek przez 12 godzin wisiał na linie
Włoskie i francuskie ekipy uratowały podczas skrajnie trudnej akcji dwoje polskich alpinistów w masywie Mont Blanc. Młody wspinacz przez 12 godzin wisiał na linie czekając na pomoc, a jego partnerka przywiązana do skały nie mogła mu jej udzielić. Nagrania z akcji ratunkowej opublikowały włoskie media.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie trudności spotkały polskiego alpinistę na Zębie Olbrzyma.
- Dlaczego partnerka alpinisty nie mogła mu pomóc.
- Co uniemożliwiło nocny lot ratunkowego śmigłowca.
- Które zespoły ratunkowe brały udział w akcji ratunku.
Polak przez 12 godzin wisiał na linie. Partnerka nie mogła mu pomóc
W relacjach podkreśla się, że na granitowej iglicy skalnej o nazwie Ząb Olbrzyma (Dente del Gigante) na wysokości około 4 tysięcy metrów n.p.m. w masywie Mont Blanc niemal w ostatniej chwili udało się uniknąć tragedii. 20-letni polski alpinista przez 12 godzin wisiał w powietrzu, przyczepiony do napiętej liny na iglicy.
Jak zaznaczyła Ansa, Polak przetrwawszy noc ze środy na czwartek w deszczu i chłodzie przeżył jeden z najgorszych koszmarów każdego, kto chodzi po górach.
Partnerka Polaka była przypięta do skały. To ona wezwała pomoc
W niewielkiej odległości od niego, przypięta do skały, znajdowała się jego 24-letnia partnerka wspinaczkowa, która nie była w stanie mu pomóc. To ona podniosła alarm, dzwoniąc na numer alarmowy w Aoście i podając lokalizację: Dente del Gigante. Złe warunki pogodowe umożliwiły jednak po zmroku start śmigłowca. Włoscy ratownicy musieli poczekać do świtu i wtedy wjechali na górę uruchomioną specjalnie dla nich kolejką linową prowadzącą do jednego z punktów w masywie Mont Blanc. Stamtąd rozpoczęli w trudnych warunkach wspinaczkę w kierunku dwojga młodych Polaków.
Ratownik: „Minuta dłużej i dotarcie byłoby niemożliwe”. Pogoda zablokowała nocny lot śmigłowca
W zespole tym byli ratownicy z pogotowia górskiego Doliny Aosty i żołnierze ratownictwa górskiego Gwardii Finansowej. W ciągu dnia chwilowe przejaśnienie umożliwiło start francuskiego śmigłowca żandarmerii wysokogórskiej z Chamonix, na pokładzie którego ratownicy dotarli do alpinisty, znajdującego się w największym niebezpieczeństwie. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala. Jego stan nie budzi niepokoju. Jego partnerka musiała poczekać jeszcze około dwóch godzin zanim dotarła do niej idąca pieszo ekipa ratunkowa, która znalazła ją 40 metrów poniżej szczytu. Młoda Polka, wycieńczona, ale w dobrym stanie fizycznym, odmówiła przewiezienia do szpitala.
Agencja Ansa przytoczyła wypowiedź jednego z włoskich ratowników: „Dzięki trwającemu zaledwie kilka chwil przejaśnieniu francuscy koledzy zdołali wystartować śmigłowcem i uratować alpinistę. Minuta dłużej i dotarcie do niego byłoby już niemożliwe”.
Źródło: Radio ZET/Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET