Ekspertka: Putin chce cofnięcia granic. NATO bez wschodniej flanki, w tym Polski?

3 min. czytania
28.10.2026 07:03
Obserwuj nas na Google

Jak przekonywała w rozmowie z Polską Agencją Prasową ukraińska ekspertka ds. bezpieczeństwa Olena Podvorna, Rosji nie zależy na pokoju. Putin chce cofnąć granice NATO do stanu, w którym nie było w Sojuszu Polski, Czech i Węgier. Według Podvornej interesem rosyjskiego przywódcy jest wojna, a negocjacje są zasłoną dymną.

Władimir Putin
fot. Stepan Pugachev/Roscongress Foun / Zuma Press / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Putin chce przesunąć granice NATO.
  • Jakie są potencjalne skutki negocjacji pokojowych.
  • Co oznacza wojna dla przyszłości Ukrainy i Europy.
  • Które kraje mogą być zagrożone rosyjską agresją.

Putin z żądaniami wobec NATO

W rozmowie z Polską Agencją Prasową ukraińska ekspertka ds. bezpieczeństwa Olena Podvorna przekazała, że Rosji nie zależy na pokoju, a Władimir Putin chce cofnąć granice NATO do momentu, w którym w Sojuszu nie było Polski, Czech i Węgier. To kolejne spostrzeżenie tego typu po doniesieniach informatorów brytyjskiego dziennika „Daily Telegraph”. W poniedziałek donosili oni, że podczas kolejnej rundy rozmów pokojowych chcą wymusić Pakt do ustępstwa. „ Oznaczałoby to potencjalne wycofanie wojsk NATO z Polski, Estonii, Łotwy i Litwy, a także Finlandii, która przystąpiła do Sojuszu w 2023 roku” - poinformowano w dzienniku. Według ukraińskiej ekspertki każda odsłona negocjacji jest dla Putina zasłoną dymną.

Na początku listopada w Abu Zabi mają dojść do skutku pierwsze od dawna negocjacje pokojowe między Rosją a Ukrainą, które będą prowadzone przy udziale Stanów Zjednoczonych. Olena Podvorna z Uniwersytetu Justusa Liebiga w Giessen bada skutki rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie dla Europy i NATO. Jej zdaniem, jeśli nawet dojdzie do podpisania zawieszenia broni, chociaż w to wątpi, to  „zasadnicze pytanie brzmi, co będzie dalej”. – Takie pytanie stawia prezydent Wołodymyr Zełenski, bo nie wierzy w pokój czy gwarancje pokojowe na papierze. To gorzka lekcja, jaką dała nam historia - stwierdziła ekspertka.

Jak przekazała, „to nie jest wojna tylko o ziemie, ale o zasady, na jakich będziemy żyć w przyszłości. I to, czy w ogóle będą obowiązywały jakiekolwiek zasady, takie choćby jak nienaruszalność granic”. - Jeżeli chcemy wrócić do sytuacji przed 1945, to jesteśmy na dobrej drodze - powiedziała dziennikarzom. Ponadto zapytano ją o działania Trumpa w sprawie pokoju. Odparła, że nie chodzi mu o to, a o wynik wyborów połówkowych. Sondaże dla jego partii są niekorzystne. Amerykański prezydent próbuje więc stwarzać wrażenie, że jest szansa na pokój. - Amerykanie cisną Ukrainę, aby zgodziła się na niekorzystne dla siebie rozwiązania. Grają bardzo nieuczciwie, ale nie znaczy to, że Zełenski złoży ręce i zgodzi się na wszystko - odparła analityczka.

Redakcja poleca

Przyszłość wojny w Ukrainie

Jak oceniła Podvorna, Wołodymyr Zełenski liczy po cichu na to, że Donald Trump przegra wybory połówkowe, co wzmocni pozycję Ukrainy. - Czekamy na odpowiedni moment, choć ta zwłoka okupiona jest życiem i krwią konkretnych ludzi – oceniła, podkreślając, że „Ukraina w 2026 roku to nie jest Ukraina 2022”. - Przez te niemal pięć lat ukraińska armia stała się najpotężniejszą w Europie i jako jedyna ma doświadczenie bojowe. Rozwinęliśmy nowoczesne technologie obronne, zyskaliśmy odporność społeczną, której nie posiada żaden kraj Zachodu - podkreśliła ekspertka. 

- Putin i Trump być może chcieliby przebrać się w kostiumy Stalina i Roosevelta, ale to się nie uda. Wszystko to przypomina bardziej ducha 1938 r., a nie Jałty 1945 r. Poza tym wbrew potocznemu przekonaniu historia wcale się nie powtarza. Żyjemy w zupełnie innych czasach niż 80 lat temu. Nie da się dziś dysponować losem państw i narodów ponad głowami ich obywateli – uznała Podvorna. Przyznała też, że nawet jeśli Rosja nie realizuje celów na froncie, to udaje się jej odnosić sukcesy w wojnie hybrydowej i psychologicznej przeciw Zachodowi. Putin chce dzielić Europę i dezorientować społeczeństwa. Kreml nie potrafi podbić Europy fizycznie, wiec robi to mentalnie.

Olena Podvorna przekazała, że „zakładanie, iż Putin zadowoli się Donbasem albo zatrzyma się na tzw. linii Dniepru, to myślenie życzeniowe”. - Kiedy oddamy mu Donbas, wyciągnie ręce po centralną i zachodnią Ukrainę. W następnej kolejności będą Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Węgry - przekonywała. Zdaniem ekspertki mimo możliwych prób szantażu, w tym nuklearnego, Ukraina wytrwa, mimo dużego zmęczenia społeczeństwa. Jak ocenia, nie stanie się to jednak w 2026, czy nawet 2027 roku. - Ukraińcy uświadamiają sobie, że jeśli przegramy, większość z nich będzie musiała uciekać już pewnie nie do Europy Środkowej, bo ta przestanie być bezpieczna, ale gdzieś dalej, np. do obu Ameryk - dodała. Ci, którzy zostaną, mogą zostać dotknięci represjami i zsyłkami.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET