Epidemia WZW A w Czechach, prawie 30 zgonów. MSZ ostrzega Polaków
Niepokojące wiadomości płyną z Czech, gdzie rozszalała się najgorsza od 36 lat epidemia wirusowego zapalenia wątroby typu A (WZW A), potocznie nazywanego "chorobą brudnych rąk". Od początku roku zakażonych zostało ponad 2,5 tys. osób, a blisko 30 zmarło. Eksperci ostrzegają, że w dobie masowych migracji i podróżowania, choroba łatwo może dotrzeć do Polski, zwłaszcza że wielu pacjentów przechodzi zakażenie bezobjawowo.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak rozprzestrzenia się wirus WZW typu A.
- Dlaczego w Czechach brakuje szczepionek na WZW A.
- Co sugerują eksperci w związku z możliwym rozprzestrzenieniem choroby.
- Jakie są potencjalne objawy i powikłania WZW typu A.
Epidemia WZW A w Czechach. Zmarło prawie 30 osób
W Czechach rozszalała się epidemia wirusowego zapalenia wątroby typu A, nazywanego też "chorobą brudnych rąk". Od początku roku u naszych południowych sąsiadów zachorowało już ponad 2,5 tys. osób, z czego niemal 30 zmarło. To najgorsze statystyki od 36 lat.
- Jest to wirus przenoszący się, jak to się pospolicie mówi, drogą pokarmową. Pacjent zakaża się drogą pokarmową, a następnie wirusa wydala i cykl się zamyka. Dlatego mówi się, że jest to choroba brudnych rąk. Narażone są wszystkie osoby, które nie miały do tej pory kontaktu i nie były zaszczepione. Szczególnie w środowiskach, gdzie jest gęste zaludnienie - tłumaczy w Radiu ZET dr Sławomir Kiciak, szef oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie.
Czesi chorują na WZW typu A. "Ważny sygnał"
Jako pierwsi zaczęli chorować prascy bezdomni i osoby używające narkotyków. Sprawa jest na tyle poważna, że w wielu miejscach w Czechach zaczyna brakować szczepionek na WZW A. Co więcej, choroba jest jedną z tych, które szybko się rozprzestrzeniają - ogniska wykryto już w Austrii i na Słowacji.
- Myślę, że jest to jakiś sygnał [...] wzrost tej ilości zachorowań daje sygnał do myślenia na temat tego, co się wydarzyło - mówi dr Kiciak. Dodaje, że "nie ma wrodzonej odporności na to zakażenie". - Każde narażenie może powodować wystąpienie ostrego przebiegu WZW typu A - stwierdza.
Choroba może dotrzeć do Polski?
Oczywiście pojawia się pytanie, czy choroba może dotrzeć również do Polski. Krajowe służby sanitarne monitorują sytuację, a Ministerstw Spraw Zagranicznych ostrzega przed wyjazdami. Eksperci zalecają też szczepienia. - Teraz w dobie przemieszczenia się, podróżowania, myślę, że każdy powinien się zaszczepić przeciwko WZW typu A - mówi Radiu ZET dr Sławomir Kiciak.
- Przy tej migracji ludności, która obecnie występuje, przywleczenie takiej choroby na teren danego kraju, nie jest czymś trudnym. Zwłaszcza że okres wylęgania się może trwać kilka tygodni. W tym czasie pacjent może już wydalać z siebie wirusa, nie mając przy tym żadnych objawów - dodaje.
Pacjent może nie zauważyć, że choruje
Choroba jest o tyle niebezpieczna, że początkowo może nie dawać żadnych oznak zakażenia. Początkowe objawy często są mylone z grypą. Chorzy cierpią na biegunkę i wymioty. - Dużo przebiegów jest bezobjawowych, bo nikt nie bi sobie rutynowo badań diagnostycznych. Na początku może to być ogóle przemęczenie, które w dobie infekcji trudno odróżnić od innych chorób - wyjaśnia dr Kiciak.
- Leczenie jest wyłącznie zachowawcze. Nie ma leku przeciwwirusowego na WZW typu A. Niestety ta choroba może nieść groźne następstwa, takie jak śpiączka wątrobowa. W przebiegu mogą występować też nawroty, nawet kilkukrotnie - mówi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET