`

Erdogan grozi. "Wytępimy ich wszystkich. Użyjemy czołgów i wojsk lądowych"

2 min. czytania
22.11.2022 16:51
Obserwuj nas na Google

Tureckie siły zbrojne użyją przeciw kurdyjskim bojownikom czołgów i wojsk lądowych tak szybko, jak to możliwe - oświadczył we wtorek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Operacja odwetowa Ankary przeciw Kurdom w północnej Syrii i Iraku trwa od kilku dni.

Recep Erdogan
fot. ADEM ALTAN/AFP/East News

Recep Erdogan oznajmił we wtorkowym wystąpieniu, że Turcja "atakuje terrorystów od paru dni samolotami, artylerią i bronią palną". - Jeśli Bóg pozwoli, wytępimy ich wszystkich tak szybko, jak to możliwe - zapowiedział.

Erdogan straszy Kurdów. Chce rozpocząć operację lądową

Tureckie lotnictwo atakuje pozycje Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG) - ugrupowania Kurdów, które Ankara uważa za odpowiedzialne za zamach bombowy w Stambule z 13 listopada. Żadna z tych dwóch organizacji nie przyznała się do zorganizowania ataku w Stambule, w którym zginęło sześć osób, a 81 zostało rannych.

- Odpowiedzieliśmy na ten łajdacki atak [...], eliminując organizacje terrorystyczne w Iraku i na północy Syrii - kontynuował Erdogan. - Wiemy, kto zbroi i kto mobilizuje terrorystów - dodał, nie podając dodatkowych szczegółów. W poniedziałek turecki prezydent oznajmił, rozmawiając z dziennikarzami po powrocie z podróży do Kataru, że operacje wojskowe Ankary w północnej Syrii i Iraku nie ograniczą się do nalotów, trwają ponadto dyskusje o zaangażowaniu wojsk lądowych.

Redakcja poleca

W nocy z soboty na niedzielę Turcja przeprowadziła naloty na północne regiony Syrii i Iraku, wymierzone w cele kurdyjskich bojowników. Ostrzelanych zostało 89 obiektów, m.in. schrony i magazyny amunicji. W poniedziałek pięć pocisków wystrzelonych z północnej Syrii uderzyło w dystrykt Karkemisz w prowincji Gaziantep na północy Turcji, powodując śmierć trzech osób. Tureckie władze podały, że za atakiem stoją kurdyjscy bojownicy.

Turcja, Unia Europejska, Stany Zjednoczone, a także m.in. Wielka Brytania, Australia i Kanada uważają PKK za organizację terrorystyczną. Ankara i Waszyngton mają jednak różny stosunek do YPG. Bojownicy tego ugrupowania współpracowali ze Stanami Zjednoczonymi w walce przeciwko dżihadystycznemu Państwu Islamskiemu w Syrii, podczas gdy Turcja uważa tę grupę za przedłużenie PKK.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET