`

Europejski kraj wyjdzie z NATO? „Próba podgrzania atmosfery”

3 min. czytania
21.04.2026 11:25
Obserwuj nas na Google

Deklaracja Zorana Stevanovicia, nowego przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Słowenii, o zorganizowaniu referendum dotyczącego wyjścia z NATO, wywołała spore poruszenie. Michał Kucharski z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z RadioZET.pl wskazuje jednak, że szansę na to, iż Słoweńcy zdecydują się na taki krok, są bardzo małe, ale dodaje, że Stevanović ma w tym swój cel.

Słoweńscy żołnierze na granicy z Chorwacją
fot. AP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Słowenia planuje referendum o wyjściu z NATO.
  • Jakie jest społeczne poparcie dla członkostwa w NATO w Słowenii.
  • Które polityczne ugrupowania wspierają wyjście Słowenii z NATO.

W połowie kwietnia przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Słowenii Zoran Stevanović, zapowiedział, że planuje przeprowadzić w kraju referendum dotyczące wyjścia państwa z NATO. - Obiecaliśmy narodowi referendum i je przeprowadzimy - mówił, wywołując poruszenie w całej Europie. Czy jednak Słoweńcy faktycznie mogą zdecydować się na taki krok?

Jak mówi analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Michał Kucharski, większość Słoweńców jest zadowolonych z członkostwa w NATO i taki scenariusz nie wydaje się realny. - Na pewno są za tym wyborcy niewielkiej partii Resni.ca (Prawda – red.), od której zależy powstanie przyszłego rządu. Tam w zeszłym roku, według badań, około 2/3 ankietowanych było za wyjściem z NATO. To samo dotyczy partii Levica, ale całe społeczeństwo słoweńskie jest temu raczej przeciwne i mówimy tutaj o 69 proc. ankietowanych wg. zeszłorocznego badania. Warto też podkreślić, że to o 6 proc. więcej, niż podczas referendum w 2003 roku, kiedy to Słoweńcy opowiedzieli się za przystąpieniem do Sojuszu Północnoatlantyckiego. To pokazuje, że szanse, aby doszło do wyjścia Słowenii z NATO, są niewielkie - powiedział w rozmowie z RadioZET.pl Kucharski.

Skąd zatem pomysł rozpisania takiego referendum? - Ze strony lidera partii Resni.ca Zorana Stevanovicia jest to próba, może nie wywołania chaosu, ale wpłynięcia na nastroje społeczne i podgrzania atmosfery. Od niego zależy, jaki kształt będzie miała koalicja rządząca krajem i w związku z tym może to być zagranie, które ma sprawić, żeby do takiego referendum w ogóle doszło - uważa analityk.

Zarzuty o prorosyjskość dla Stevanovicia

Retoryka słoweńskiego polityka sprawia, że zaczęły pojawiać się zarzuty dotyczące prorosyjskości Stefanovicia. On sam broni się, że chodzi mu przede wszystkim o niezależność kraju.

- Nawet jeśli można konkretnych działaczy tego ugrupowania z Rosjanami powiązać, to w jego przypadku nie jest to takie łatwe, nawet jeżeli prorosyjscy politycy, tacy jak Ana Brnabić, przewodnicząca parlamentu serbskiego czy Milorad Dodik z Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie byli jednymi z pierwszych gratulujących Stefanoviciowi. Ta prorosyjskość też nie wynika jednoznacznie z jego programu, bo on sam przekonuje, że to kwestia niezależności - mówi Kucharski.

Redakcja poleca

Analityk OSW podkreśla też, że hasła o niezależności kraju nie padają na szczególnie podatny grunt. - Słoweńcy nie odczuwają potrzeby uniezależnienia się, w ogóle badania w tamtejszym społeczeństwie pokazują, że Unia Europejska cieszy się dużym zaufaniem. Stawiam, że Stevanović bardziej chciałby rozegrać ten temat przy okazji rozmów koalicyjnych, bądź to z Ruchem Wolności, który rządził i jeszcze rządzi, gdzie premierem jest Robert Golob, bądź to z Janezem Janšą - ocenia.

Korupcja polityczna czy arytmetyka parlamentarna?

Sytuacja na słoweńskiej scenie politycznej po wyborach jest bardzo ciekawa, bowiem Resni.ca, od której teraz tak wiele zależy, dostała się do tamtejszego parlamentu z najsłabszym wynikiem wśród wszystkich ugrupowań i wprowadziła tylko pięciu posłów do liczącego 90 osób parlamentu. Zwyciężył liberalny Ruch Wolności premiera Roberta Goloba (28,62 proc.), nieznacznie wyprzedzając konserwatywną Słoweńską Partię Demokratyczną Janeza Janšy (SDS, 27,95 proc.), a łącznie swoich posłów wprowadziło aż siedem partii. Stąd potrzeba tworzenia koalicji.

Jednak, jak podkreśla w rozmowie z RadioZET.pl Kucharski, wybór Stevanovicia był dużym zaskoczeniem. - Rozmowy, które trwały tuż po wyborach wskazywały, że raczej przewodniczącym parlamentu powinien zostać ktoś z takiego umiarkowanego ugrupowania, jakim są Demokraci, którzy też będą odgrywali istotną rolę, ponieważ ich udział jest konieczny, zarówno dla jednej, jak i dla drugiej strony, żeby uzyskać stabilny rząd, tak więc postawienie na Stevanovicia to był na pewno pewnego rodzaju szok.

Tak duży, że lider Ruchu Wolności wprost nazwał to korupcją polityczną. - Te oskarżenia o korupcję polityczną ze strony Goloba odnoszą się do tego, że za liderem partii Resni.ca zagłosowali właśnie Demokraci, którzy pierwotnie zapewniali o chęci rozmów z liberałami i Levicą oraz Janez Janša, który pierwotnie całkowicie odcinał się od Resni.cy.

- Zresztą sama Resni.ca również odcinała się od niego. Stevanović kilka lat temu nawet notarialnie podpisywał akt, w którym kategorycznie stwierdził, że nigdy nie wejdzie w żadne porozumienie z Janša, a to właśnie głosy SDS-u, Słoweńskiej Partii Demokratycznej, zdecydowały o tym, że Stevanović tym przewodniczącym został. I to pokazuje, że jest możliwość nawet nie centroprawicowego, ale prawicowego rządu w Słowenii - podsumowuje Michał Kucharski.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET