`

Iran blokuje cieśninę Ormuz. Jak kryzys na Bliskim Wschodzie wpłynie na polską energetykę?

4 min. czytania
04.03.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Wojna na Bliskim Wschodzie oddziałuje na światowy, ale również polski rynek energetyczny. Iran nieformalnie zablokował cieśninę Ormuz, która pełni kluczową funkcję w światowym transporcie ropy i gazu. - Gdyby sytuacja kryzysowa miałaby się przedłużać, to  odbiorcy światowi będą szukać alternatyw w transporcie, albo korzystać z rezerw - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.

 Dostawa gazu skroplonego do terminalu LNG
fot. LUKASZ SOLSKI/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak blokada cieśniny Ormuz wpływa na dostawy LNG do Polski?
  • Czy wstrzymanie produkcji LNG w Katarze zagraża Polsce?
  • Które kraje najbardziej odczują kryzys dostaw gazu z Kataru?
  • Co powoduje wzrost cen ropy i gazu na światowych rynkach?

Cieśnina Ormuz jest głównym szlakiem eksportowym dla gazu skroplonego z Kataru. Z kolei ten kraj odpowiada za 20 proc. światowych dostaw gazu skroplonego LNG.  - Polska jest jednym z europejskich konsumentów tego gazu - zaznacza Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Redakcja poleca

Konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie. “Wstrzymanie dostaw gazu”

Po ataku Izraela i USA na Iran cieśnina Ormuz stała się narzędziem walki. Blokada strategicznego korytarza morskiego przez Irańczyków odbija się na gospodarkach całego świata. - Stany Zjednoczone i Izrael mają przewagę w powietrzu. Dlatego Iran wykorzystuje swoją przewagę - blokadę cieśniny - żeby zaburzyć żeglugę. Iran nie ma też żadnych zahamowań przed atakowaniem tankowców - mówił na antenie Radia ZET ekspert prawa międzynarodowego z Uniwersytetu Łódzkiego doktor Mateusz Piątkowski. 

W związku z atakiem dronowym na instalacje energetyczne Kataru tamtejszy rząd ogłosił wstrzymanie produkcji LNG. - Oznacza to też wstrzymanie dostaw gazu - mówi Łoskot-Strachota.

Jaki wpływ na polski sektor energetyczny ma wojna na Bliskim Wschodzie? Ponad 80 proc. dostaw gazu LNG z Kataru płynie do krajów azjatyckich, m.in. Chin, Indii czy Pakistanu. Ten region świata gospodarczo najmocniej odczuje kryzysową sytuację na Bliskim Wschodzie. Gaz z Kataru płynie jednak także do Europy - to niecałe 20 proc. dostaw.  Największymi odbiorcami LNG są: Włochy, Belgia i Polska.  Nasz kraj importuje z Kataru między 2,2 a 2,7 mld metrów sześciennych LNG w skali roku. 

Redakcja poleca

- To stanowi około 25 proc. całości gazu skroplonego importowanego przez Polskę. LNG importujemy też z innych źródeł, w tym ze Stanów Zjednoczonych, na podstawie długoterminowych kontraktów - wyjaśnia Łoskot-Strachota.

Oprócz LNG do Polski trafia też gaz ziemny, który płynie przez Baltic Pipe głównie z Norwegii. Polska importuje również niewielkie ilości, na własne potrzeby, przez łączniki międzysystemowe z Niemiec, Czech czy Litwy. - To pokazuje, że LNG z Kataru stanowi jedynie pewną część całości gazu konsumowanego w Polsce. Są sposoby uzupełnienia jego braku, jeśli blokada Ormuz utrzyma się przez dłuższy czas - tłumaczy ekspertka OSW.

Jak na razie sytuacja jest stabilna, bo dwa gazowce z Kataru są już w drodze do Polski. Dotrą do portu w Świnoujściu jeszcze w marcu.

Gaz nie jedyny problemem. Co z ropą?

Gaz to jednak nie jedyny problem energetyczny w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie. Polski rynek energetyczny jest również zależny od dostaw ropy.  Głównym dostawcą do Polski jest, podobnie jak w przypadku gazu, koncern naftowo-gazowy Saudi Aramco.

- Przez cieśninę Ormuz w warunkach pokojowych płynie też ropa i produkty naftowe z państw Zatoki Perskiej, w tym z Arabii Saudyjskiej. Saudi-Aramco jest jednym z głównych, chociaż nie jedynym, dostawcą dla Polski.  Po drugie nie mamy ogłoszonych tak drastycznych działań jak w przypadku Kataru - tłumaczy Łoskot-Strachota.

W przypadku ropy naftowej możliwe jest przekierowanie mniej więcej połowy dostaw wysyłanych, zazwyczaj z państw Zatoki do innych regionów, przez cieśninę Ormuz do ropociągów. Następnie transporty płyną szlakiem wodnym przez Morze Czerwone albo Kanał Sueski. 

- Gdyby sytuacja kryzysowa miałaby się przedłużać, to  odbiorcy światowi będą szukać alternatyw w transporcie, albo korzystać z rezerw - mówi Łoskot-Strachota.

W ramach Międzynarodowej Agencji Energii, do której należy Polska, jednym z zobowiązań jest utrzymywanie zapasów ropy naftowej, które minimalizują wpływ ewentualnych kryzysów na rynek energetyczny.

Ceny surowców idą w górę. “Naturalna tendencja”

Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma jednak wpływ na ceny paliw nawet na zabezpieczonych rynkach.  Giełdy zareagowały na wybuch wojny, a następnie na nieformalną blokadę cieśniny Ormuz. - Obecnie cena ropy Brent na rynkach światowych jest wyższa mniej więcej o 20 proc. niż to, co mieliśmy przed wojną ( w piątek 27 lutego). Natomiast ceny gazu na giełdzie europejskiej dzisiaj są wyższe o ponad 70 proc. niż to, co widzieliśmy w piątek - wyjaśnia ekspertka OSW.

Wzrost cen jest konsekwencją wspólnego rynku europejskiego. Eksporterom bardziej opłaca się sprzedawać gaz, tam gdzie jest drożej. - To jest naturalna tendencja. Natomiast jeżeli cieśnina Ormuz byłaby dłużej zamknięta, to skala podwyżek cen będzie większa - dodaje Łoskot-Strachota.

Nagły wzrost ceny jest też konsekwencją panującego stresu i nerwów na giełdach. - Równowaga zależy głównie od tego, jak bardzo zmniejszają się surowce na rynkach światowych - tłumaczy Łoskot-Strachota. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET