Iran blokuje cieśninę Ormuz. Jak kryzys na Bliskim Wschodzie wpłynie na polską energetykę?
Wojna na Bliskim Wschodzie oddziałuje na światowy, ale również polski rynek energetyczny. Iran nieformalnie zablokował cieśninę Ormuz, która pełni kluczową funkcję w światowym transporcie ropy i gazu. - Gdyby sytuacja kryzysowa miałaby się przedłużać, to odbiorcy światowi będą szukać alternatyw w transporcie, albo korzystać z rezerw - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak blokada cieśniny Ormuz wpływa na dostawy LNG do Polski?
- Czy wstrzymanie produkcji LNG w Katarze zagraża Polsce?
- Które kraje najbardziej odczują kryzys dostaw gazu z Kataru?
- Co powoduje wzrost cen ropy i gazu na światowych rynkach?
Cieśnina Ormuz jest głównym szlakiem eksportowym dla gazu skroplonego z Kataru. Z kolei ten kraj odpowiada za 20 proc. światowych dostaw gazu skroplonego LNG. - Polska jest jednym z europejskich konsumentów tego gazu - zaznacza Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie. “Wstrzymanie dostaw gazu”
Po ataku Izraela i USA na Iran cieśnina Ormuz stała się narzędziem walki. Blokada strategicznego korytarza morskiego przez Irańczyków odbija się na gospodarkach całego świata. - Stany Zjednoczone i Izrael mają przewagę w powietrzu. Dlatego Iran wykorzystuje swoją przewagę - blokadę cieśniny - żeby zaburzyć żeglugę. Iran nie ma też żadnych zahamowań przed atakowaniem tankowców - mówił na antenie Radia ZET ekspert prawa międzynarodowego z Uniwersytetu Łódzkiego doktor Mateusz Piątkowski.
W związku z atakiem dronowym na instalacje energetyczne Kataru tamtejszy rząd ogłosił wstrzymanie produkcji LNG. - Oznacza to też wstrzymanie dostaw gazu - mówi Łoskot-Strachota.
Jaki wpływ na polski sektor energetyczny ma wojna na Bliskim Wschodzie? Ponad 80 proc. dostaw gazu LNG z Kataru płynie do krajów azjatyckich, m.in. Chin, Indii czy Pakistanu. Ten region świata gospodarczo najmocniej odczuje kryzysową sytuację na Bliskim Wschodzie. Gaz z Kataru płynie jednak także do Europy - to niecałe 20 proc. dostaw. Największymi odbiorcami LNG są: Włochy, Belgia i Polska. Nasz kraj importuje z Kataru między 2,2 a 2,7 mld metrów sześciennych LNG w skali roku.
- To stanowi około 25 proc. całości gazu skroplonego importowanego przez Polskę. LNG importujemy też z innych źródeł, w tym ze Stanów Zjednoczonych, na podstawie długoterminowych kontraktów - wyjaśnia Łoskot-Strachota.
Oprócz LNG do Polski trafia też gaz ziemny, który płynie przez Baltic Pipe głównie z Norwegii. Polska importuje również niewielkie ilości, na własne potrzeby, przez łączniki międzysystemowe z Niemiec, Czech czy Litwy. - To pokazuje, że LNG z Kataru stanowi jedynie pewną część całości gazu konsumowanego w Polsce. Są sposoby uzupełnienia jego braku, jeśli blokada Ormuz utrzyma się przez dłuższy czas - tłumaczy ekspertka OSW.
Jak na razie sytuacja jest stabilna, bo dwa gazowce z Kataru są już w drodze do Polski. Dotrą do portu w Świnoujściu jeszcze w marcu.
Gaz nie jedyny problemem. Co z ropą?
Gaz to jednak nie jedyny problem energetyczny w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie. Polski rynek energetyczny jest również zależny od dostaw ropy. Głównym dostawcą do Polski jest, podobnie jak w przypadku gazu, koncern naftowo-gazowy Saudi Aramco.
- Przez cieśninę Ormuz w warunkach pokojowych płynie też ropa i produkty naftowe z państw Zatoki Perskiej, w tym z Arabii Saudyjskiej. Saudi-Aramco jest jednym z głównych, chociaż nie jedynym, dostawcą dla Polski. Po drugie nie mamy ogłoszonych tak drastycznych działań jak w przypadku Kataru - tłumaczy Łoskot-Strachota.
W przypadku ropy naftowej możliwe jest przekierowanie mniej więcej połowy dostaw wysyłanych, zazwyczaj z państw Zatoki do innych regionów, przez cieśninę Ormuz do ropociągów. Następnie transporty płyną szlakiem wodnym przez Morze Czerwone albo Kanał Sueski.
- Gdyby sytuacja kryzysowa miałaby się przedłużać, to odbiorcy światowi będą szukać alternatyw w transporcie, albo korzystać z rezerw - mówi Łoskot-Strachota.
W ramach Międzynarodowej Agencji Energii, do której należy Polska, jednym z zobowiązań jest utrzymywanie zapasów ropy naftowej, które minimalizują wpływ ewentualnych kryzysów na rynek energetyczny.
Ceny surowców idą w górę. “Naturalna tendencja”
Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma jednak wpływ na ceny paliw nawet na zabezpieczonych rynkach. Giełdy zareagowały na wybuch wojny, a następnie na nieformalną blokadę cieśniny Ormuz. - Obecnie cena ropy Brent na rynkach światowych jest wyższa mniej więcej o 20 proc. niż to, co mieliśmy przed wojną ( w piątek 27 lutego). Natomiast ceny gazu na giełdzie europejskiej dzisiaj są wyższe o ponad 70 proc. niż to, co widzieliśmy w piątek - wyjaśnia ekspertka OSW.
Wzrost cen jest konsekwencją wspólnego rynku europejskiego. Eksporterom bardziej opłaca się sprzedawać gaz, tam gdzie jest drożej. - To jest naturalna tendencja. Natomiast jeżeli cieśnina Ormuz byłaby dłużej zamknięta, to skala podwyżek cen będzie większa - dodaje Łoskot-Strachota.
Nagły wzrost ceny jest też konsekwencją panującego stresu i nerwów na giełdach. - Równowaga zależy głównie od tego, jak bardzo zmniejszają się surowce na rynkach światowych - tłumaczy Łoskot-Strachota.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET