Izrael dostał zgodę od USA, by uderzyć w Gazę? "Śmieszne doniesienia"
Benjamin Netanjahu odrzucił zarzuty, jakoby polityka bezpieczeństwa jego kraju była zależna od USA. Premier Izraela argumentował, że jego kraj jest partnerem, a nie klientem USA.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Izraelski nalot na Strefę Gazy, skierowany przeciwko bojownikowi Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, pomimo obowiązującego od 10 października rozejmu.
- Wizyta wiceprezydenta USA J.D. Vance'a i sekretarza stanu Marco Rubio w Izraelu, mająca na celu wsparcie kruchego porozumienia pokojowego.
- Premier Izraela Benjamin Netanjahu podkreśla niezależność polityki bezpieczeństwa Izraela, komentując relacje z USA i tworzenie międzynarodowych sił stabilizacyjnych w Strefie Gazy.
Izrael. Netanjahu komentuje relacje z USA
W sobotę Izrael przeprowadził nalot na Strefę Gazy. Armia podała, że celem był bojownik Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, który planował rychły atak na izraelskich żołnierzy. To kolejne uderzenie przeprowadzone przez Izrael mimo trwającego od 10 października rozejmu. Według lokalnych władz palestyńskich od tego czasu w izraelskich atakach zginęły 93 osoby.
W ubiegłym tygodniu Izrael odwiedzili najwyżsi urzędnicy USA, w tym wiceprezydent J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio, by zabiegać o utrzymanie kruchego porozumienia. Według serwisu Ynet sobotnie uderzenie nastąpiło dopiero po tym, gdy Izrael uzyskał zgodę USA.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu w niedzielę skrytykował "śmieszne doniesienia o relacjach między USA i Izraelem”, podkreślił, że oba państwa łączy partnerstwo i żadna strona nie narzuca swojej polityki drugiej. - Nasza polityka bezpieczeństwa jest w naszych rękach (...) reagujemy na ataki według własnego uznania (...) oczywiście zapobiegamy też zagrożeniom, zanim do nich dojdzie - zaznaczył premier, odnosząc się do sobotniego ataku.
Netanjahu powiedział też w niedzielę, że to Izrael ostatecznie zdecyduje o składzie tworzonych międzynarodowych sił stabilizacyjnych, które mają przejąć odpowiedzialność nad Strefą Gazy i zająć miejsce izraelskich żołnierzy. Wcześniej pojawiły się również głosy, że Izraelczycy nie pozwolą, by Turcy dołączyli do sił pokojowych.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET