"Maluch", który jeździ na węgiel. Lokalna sensacja na Kubie, tak radzą sobie z kryzysem
Kuba od początku roku walczy z kryzysem energetycznym spowodowanym odcięciem od dostawy ropy naftowej. Mieszkańcy szukają więc alternatywnych źródeł energii. Lokalną sensacją stał się mechanik z miasta Aguacate, który swojego Fiata 126p - słynnego "Malucha" - zasila węglem drzewnym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kuba boryka się z poważnym kryzysem energetycznym po ograniczeniu dostaw ropy naftowej przez USA i nałożeniu ceł na jej import.
- Mechanik Juan Carlos Pino z miejscowości Aguacate stworzył innowacyjny sposób zasilania swojego Fiata 126p węglem drzewnym, wykorzystując improwizowane materiały.
- Pino stał się lokalną sensacją, inspirując innych do poszukiwania alternatywnych źródeł energii w obliczu rosnących cen paliw i częstych przerw w dostawach prądu.
"Maluch", który jeździ na węgiel. Lokalna sensacja na Kubie
Od stycznia Stany Zjednoczone znacząco ograniczyły dostawy ropy naftowej na Kubę, a wcześniej odcięły jej dostawy z Wenezueli, gdzie obalono prezydenta Nicolasa Maduro. Amerykanie nałożyli również cła na państwa, które dostarczają Kubie ten surowiec, przez co wstrzymano dostawy m.in. z Meksyku. Na karaibskiej wyspie wybuchł potężny kryzys energetyczny - regularnie mają miejsce przerwy w dostawach prądy, a ceny paliwa podskoczyły na niebotyczny poziom 8 dolarów za litr, a więc sześć razy więcej niż do tej pory.
Nic więc dziwnego, że Kubańczycy szukają mniej kosztownych energetycznych alternatyw. Ciekawą w tym kontekście historię opisał Reuters. Mechanik Juan Carlos Pino z miejscowości Aguacate (położonej ok. 70 km na wschód od Hawany) postanowił zasilać swojego Fiata 126p (popularnego "Malucha") z 1980 roku węglem drzewnym, który akurat w jego kraju jest stosunkowo tani i łatwo dostępny.
Zbiornik skonstruował ze starej butli po propanie, domknięty pokrywką od transformatora. Z kolei za budulec filtra posłużył metalowy dzbanek na mleko, wypchany dodatkowo zużytymi ubraniami. Pino jest teraz "celebrytą" znanym w całym kraju, który obiegły zdjęcia i filmy ponad 40-letniego pojazdu polskiej produkcji z przymocowanym do tylnej karoserii 60-litrowym zbiornikiem.
Mieszkańcy miasta robią sobie z nim selfie, on sam odbiera też masę telefonów z pytaniami o to, jak wykorzystać węgiel np. do zasilania sklepów czy zakładów produkcyjnych. On sam traktuje swoje działania jako racjonalną odpowiedź na kryzys. - Musimy siać, pracować, tworzyć. W takim kryzysie to najlepsze rozwiązanie, jakie mamy - powiedział Reutersowi 56-letni mechanik.
Źródło: Radio ZET/Reuters
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET