Najkrwawszy atak od ponad dekady. Sojusznik Iranu trzyma region w szachu
Krwawe ataki na lotnisko w Rijadzie, kilkanaście osób zabity i setki rannych, po raz kolejny zwróciły oczy świata na Hutich, którzy coraz śmielej atakują obiekty w Arabii Saudyjskiej i torpedują żeglugę na Morzu Czerwonym. Kim właściwie są Huti i czyje cele realizują?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były skutki ataku Hutich na lotnisko w Rijadzie.
- Dlaczego Huti są groźnym przeciwnikiem dla Arabii Saudyjskiej.
- Co wyróżnia ruch Huti w kontekście wojny w Jemenie.
W minionym tygodniu doszło do kolejnych ataków Hutich na cele w Arabii Saudyjskiej. W ataku rakietowym na lotnisko w Rijadzie zginęło 13 osób, a ponad 300 zostało rannych. Po eksplozjach ewakuowano pasażerów i wstrzymano ruch lotniczy.
Lotnisko zostało sparaliżowane, a Huti ogłosili zamknięcie przestrzeni powietrznej Arabii Saudyjskiej oraz zapowiedzieli kolejne ataki, których celem mają być saudyjskie lotniska i infrastruktura energetyczna. W odpowiedzi dowodzona przez Arabię Saudyjską koalicja oskarżyła wspieranych przez Iran Hutich o zbrodnię wojenną. Zapowiedziała też zdecydowaną odpowiedź militarną.
Sojusznicy od dekad
Należałoby zacząć o wyjaśnienia kim są Huti, którzy są w stanie sterroryzować znacznie potężniejszego sąsiada i zdestabilizować żeglugę na Morzu Czerwonym. - To ruch polityczny i religijny na terenie Jemenu. Są jedną ze stron wojny domowej, która toczy się w tym kraju od kilku dekad. To, co ich wyróżnia, to fakt, że są zajdytami, czyli należą do szeroko rozumianej rodziny szyickiej. Różnią się jednak chociażby od szyitów w Iranie – tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Krzysztof Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.
- W dużym uproszczeniu, toczą wojnę z szeregiem innych sił jemeńskich, z reguły radykalnie sunnickich, wspieranych przez Arabię Saudyjską, a w różnych okresach przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Sami Huti z kolei pozostają w ścisłych związkach z Iranem – dodaje analityk.
Ich współpraca trwa od dekad i jest dla Hutich bardzo ważna. Odbywa się zarówno na płaszczyźnie ideowej i politycznej, ale Iran dostarcza także wsparcie zbrojne i technologiczne. - Interesy Iranu i Hutich są bardzo zbliżone, ale nie można powiedzieć, że są narzędziem w rękach Teheranu. Są samodzielnym aktorem, powstałym oddolnie na terenie Jemenu. Prowadzą swoją wewnętrzną i zewnętrzną politykę, w wielu elementach zbieżną z tą irańską, ale to nie oznacza, że jest ona bezpośrednio podporządkowana Iranowi. Nie są wyłącznie realizatorem jego interesów, po prostu jest między nimi współpraca na wielu płaszczyznach – wyjaśnia Strachota.
Przetrwali bombardowania
Od 2014 roku Huti kontrolują najbardziej zaludnioną część Jemenu oraz stolicę tego państwa. W kraju są graczem obecnie nie do pokonania. Ostatnie tygodnie to zresztą ich kolejna ofensywa przeciwko krajowym oponentom. I mimo że Jemen to biedny kraj, sami Huti są w stanie odpierać ataki znacznie potężniejszych przeciwników.
- Kilka lat temu w wojnę jemeńską była zaangażowana Arabia Saudyjska, a pośrednio także Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale Huti byli w stanie ten konflikt przetrwać, a pod pewnymi względami wygrać. A to potwierdza, że są poważną siłą polityczną i militarną – mówi analityk OSW.
Od wielu lat pokazywali także, że mają zdolność do atakowania statków na Morzu Czerwonym i celów w Arabii Saudyjskiej. - Obecnie są to ataki rakietowe i dronowe. A w ostatnich dwóch miesiącach są w stanie bardzo precyzyjnie uderzać w cele związane z armią i energetyką saudyjską, z portami, terminalami i ropociągami. Jeden z ostatnich ataków na strategiczny ropociąg Wschód-Zachód został nawet przeprowadzony z terytorium Iraku – dodaje.
- To wszystko składa się na obraz ruchu, który dysponuje środkami militarnymi, by nie tylko bronić się na terytorium Jemenu, ale i przeprowadzać ofensywę na terytorium kraju, a także atakować cele w Arabii Saudyjskiej i paraliżować transport na Morzu Czerwonym. Warto dodać, że od stycznia 2024 do maja 2025 roku byli celem bardzo intensywnych bombardowań ze strony USA i ich sojuszników, ale to również nie było w stanie zniszczyć ich siły militarnej i politycznej – przypomina Krzysztof Strachota.
Groźba nowej wojny?
Ataki na lotnisko w Rijadzie, które były najkrwawszymi tego typu od 2015 roku, wywołały spore poruszenie na całym świecie. Polskie MSZ podniosło stopień zagrożenia podróżami do Arabii Saudyjskiej i przestrzega, żeby omijać ten kraj. Czy Saudowie, którzy sporo tracą przez ataki Hutich, mogą zdecydować się na inwazję na Jemen?
- Arabia Saudyjska już jest zaangażowana w ten konflikt, prowadzi bardzo intensywne bombardowania Hutich w Jemenie. Aktywnie wspiera siły jemeńskie, które ich zwalczają. Natomiast bazując na doświadczeniach sprzed kilku lat, kiedy prowadzili działania lądowe na terenie Jemenu, bardzo mało realne wydaje się, żeby, Saudyjczycy zdecydowali się na powtórkę. Gdyby jednak tak się stało, byłaby to bardzo kosztowna operacja. Dlatego uważam, że operacja lądowa to mało prawdopodobny wariant – ocenia w rozmowie z RadioZET.pl Krzysztof Strachota, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET